13°   dziś 13°   jutro
Poniedziałek, 23 marca Pelagia, Feliks, Zbysław, Konrad

Kolejny dzień procesu biskupa. Zeznawał obecny kanclerz

Opublikowano  Zaktualizowano 

B. delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży w diecezji tarnowskiej ks. Robert Kantor tłumaczył w poniedziałek zwłokę w zgłaszaniu służbom czynów pedofilskich księży potrzebą uwiarygodnienia informacji o nich. Duchowny jest świadkiem w procesie bp. Andrzeja Jeża, toczącym się przed tarnowskim sądem.

Pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa oskarżonego o niepowiadomienie niezwłocznie organów ścigania o molestowaniu małoletnich przez dwóch księży z jego diecezji rozpoczął się w połowie lutego.

Biskup Andrzej Jeż nie przyznał się do winy, tłumacząc, że organy ścigania otrzymywały informacje o przestępstwach seksualnych duchownych, a on w obu przypadkach „wiarygodną informację” na temat tych przestępstw miał dopiero w momencie zgłaszania przez kurię spraw służbom. Wskazywał, że za przyjmowanie zgłoszeń o nadużyciach odpowiadał powołany w 2015 roku niezależny delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży, który cieszył się pełną autonomią i nie miał obowiązku informowania biskupa o szczegółach spraw. On sam – zwracał uwagę hierarcha – często dowiadywał się o przestępstwach seksualnych jako ostatni.

W poniedziałek sąd przesłuchał jako świadka księdza Roberta Kantora (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska – PAP), który w latach 2015-2023 był delegatem biskupa tarnowskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży. Jest on kanclerzem kurii, specjalistą prawa kościelnego.

Zobacz również:

Duchowny wskazywał, że kiedy w marcu 2019 roku do diecezji dotarła informacja o nadużyciach księdza Stanisława P. dokonanych w Ukrainie, sprawa przez jakiś czas nie była zgłaszana organom ścigania, ponieważ nie miał on pewności co do wiarygodności tych informacji. Za jej brakiem, jego zdaniem, przemawiał m.in. brak tłumaczenia zeznań pokrzywdzonych przez tłumacza przysięgłego. Niewiarygodność była, jak tłumaczył, powodem braku interwencji także w maju 2019 roku, gdy otrzymał on mailowo informację o innych przypadkach molestowania przez tego samego księdza.

- Do zadań delegata ds. ochrony małoletnich należało przyjmowanie zgłoszeń. Natomiast jest to pewna procedura. Informacje mailowe czy telefoniczne nie są nigdy wiarygodne, nie wiemy, kto może podszywać się pod nadawcę – ocenił świadek, dodając, że otrzymywał wiele informacji przez telefon i maila, które jego zdaniem miały wystawiać na próbę reakcję Kościoła. - Dlatego te procedury, które powinien spełniać delegat, są jasno określone. Ma on spotkać się z osobą, która zgłasza, przyjąć zgłoszenie, sporządzić protokół, zapewnić pomoc duszpasterską – dodał.

Dopytywany przez sąd, czy nie lepiej byłoby „zdjąć z siebie ciężar odpowiedzialności” za uwiarygodnianie tych informacji i przekazać sprawę śledczym, którzy tym się specjalizują, odpowiedział, że „pewnie można byłoby”. - Ale znam też przypadki, gdzie dochodzenia prokuratorskie czy dwuinstancyjne sądów karnych w przypadku duchownych kończyły się fiaskiem, podczas gdy kanoniczne dochodzenia doprowadzały do wydalenia ze stanu duchownego – odparł.

W sprawie księdza Stanisława P. wskazywał też, że sprawa była zgłoszona organom ukraińskim, a diecezja „zabezpieczyła dobro małoletnich”, odsuwając kapłana od działalności duszpasterskiej.

W latach 2010-2013 r. ksiądz Robert Kantor, jako sędzia sądu diecezjalnego, prowadził kościelny proces karno-administracyjny, w którym ks. Stanisław P. również był oskarżony o molestowanie. Sprawa dotyczyła trzech osób poszkodowanych z diecezji tarnowskiej. Proces zakończył się dekretem skazującym, podpisanym przez biskupa Andrzeja Jeża, i wydaleniem P. ze stanu duchownego.

Przed sądem ks. Kantor podkreślał jednocześnie, że to diecezja tarnowska jako pierwsza w Polsce, po nowelizacji przepisów w 2017 roku, zgłosiła organom ścigania przestępstwa dokonane przez duchownego wobec małoletnich.

Zdaniem prokuratora Marcina Stępnia dowody wskazują na to, że kuria „nie miała zamiaru złożyć doniesień o przestępstwach”, ale zrobiła to, ponieważ „nie dało się tych czynów dłużej ukrywać”. Podczas rozprawy wskazał on m.in., że zgłoszenie o ks. Stanisławie P. zostało złożone po dwóch tygodniach od artykułu opublikowanego przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, w którym opisał on sprawę Stanisława P.

Podstawą zarzutów dotyczących niepowiadomienia organów ścigania przez władze kościelne były postępowania dotyczące molestowania małoletnich przez dwóch kapłanów. Sprawa ks. Stanisława P. została w 2022 roku umorzona ze względu na przedawnienie karalności. Natomiast w przypadku ks. Tomasza K. tarnowska prokuratura w grudniu 2024 r. skierowała do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu akt oskarżenia. Ofiarami przestępstw seksualnych dwóch kapłanów jest kilkadziesiąt osób. W obu przypadkach kwestię zgłaszania tych nadużyć wyłączono do osobnego postępowania, dotyczącego zwierzchnika kapłanów - biskupa Andrzeja Jeża.

Według prokuratury, Kościół, który prowadził we własnym zakresie postępowania wewnętrzne w sprawie obu księży, dysponował wiarygodnymi wiadomościami o przestępstwach pedofilskich kapłanów i powinien je zgłosić od razu. Śledczy co prawda zauważyli, że władze kościelne złożyły zawiadomienie odnośnie obu księży, jednak zdaniem prokuratury uczyniły to zbyt późno – nie nastąpiło to niezwłocznie, jak wymaga przepis.

Biskup Andrzej Jeż zwłokę w zgłoszeniach wyjaśniał specyfiką konkretnych spraw. W przypadku księdza Stanisława P. biskup zwracał uwagę na wątpliwości jurysdykcyjne – czyny, o których kuria została powiadomiona w 2019 roku, były popełnione głównie w Ukrainie, zaznaczając jednak, że ostatecznie kuria dokonała takiego zgłoszenia w 2020 roku. Z kolei w sprawie księdza Tomasza K. hierarcha utrzymywał, że do grudnia 2021 roku był przekonany o tym, że wszystkie ofiary w momencie zdarzeń miały powyżej 15 lat, gdyż takie informacje były podane w kościelnej dokumentacji. Dopiero informacja o uzupełnionym zeznaniu jednego z tych poszkodowanych miała stać się impulsem do, zdaniem biskupa, natychmiastowego powiadomienia organów ścigania.

Ustawa z 23 marca 2017 r. wprowadziła w Polsce odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii. Wcześniej był to jedynie tzw. „obowiązek społeczny”, za niedopełnienie którego nie była przewidziana kara. Oznacza to, że każdy obywatel, w tym również duchowny - ma obowiązek zgłoszenia sprawy organom ścigania. Kwestie tę potwierdziła Konferencja Episkopatu Polski w 2019 r., wydając wytyczne, w których wskazała, że artykuł 240 (kodeksu karnego - PAP) obowiązuje każdego duchownego.(PAP)

Komentarze (5)

szaradaa
2026-03-02 22:23:50
0 4
Czegoś tu nie mogę zrozumieć, możliwe że to jakiś błąd ,bo jeżeli proces ks. Stanisława P zakończył się dekretem skazującym podpisanym przez Biskupa Jeża i wydaleniem tego księdza ze stanu duchownego w latach 2010-2013 to jakim sposobem ten człowiek znalazł się w Ukrainie i w 2019 roku jako ksiądz dopuścił się kolejnych nadużyć
Odpowiedz
edi60
2026-03-03 08:32:51
0 1
moim zdaniem gdyby ksiądz czy biskup byli traktowani jak kazdy zwykły człowiek wykonywujacy swoj zawod toby do tego nie dochodziło a tak to co ksiadz popelni jakies wykroczenie przeciw prawu obowiazujacemu nas wszystkim to co sie wtedy dzieje podnosi sie alarm ; ze to nalatywanie jest na koscioł jak tak mozna , chca zniszczyc koscioł , a przeciez jak pracodawca przylapie pracownika np ; na zlodziejstwie to go wydala z pracy dyscyplinarnie , a nie przenosi takiego pracownika do innego zaprzyjaznionego zakladu pracy , Tak jak to robia zwierzchnicy danego ksiedza zeby tuszowac sprawy JAK TAK MOZNA ROBIC , pozniej zwierzchnicy koscioła bija na alarma ze coraz mniej ludzi chodzi do koscioła jak ludzie sa swiadomi i widza i wiedza co sie dzieje , Odpowiednie wladze koscioła niech sie ZASTANOWIĄ, ze to nie wina wiernych i ich samych , KAZDY CZŁOWIEK POPELNIA JAKIES PRZEWINIENIA I TAK SAMO I KSIADZ CZY BISKUP BO TEZ JEST CZŁOWIEKIEM
Odpowiedz
edi60
2026-03-03 09:03:11
1 1
GDYBY W TAK POWAŻNEJ INSTYTUCJI JAKĄ JEST KOSCIOŁ NIE BYŁOBY ZAKŁAMANIA TUSZOWANIA ROZNYCH NIEWYGODNYCH SPRAW , A ZAPANOWAŁA BY PRZEJRZYSTOSC I OTWARTOSC TO MOIM ZDANIEM KOSCIOŁ BY BARDZO DUZO ZSYSKAŁ, PRZEDEWSZYSTKIM WSROD MLODEGO POKOLENIA .,,w wiekszych miastach mozna naocznie i widocznie zauwazyc ze przewazajaca wiekszosc wiernych bioracych udzial w mszy św to ludzie w podeszłym wieku MŁODZI LUDZIE WIDZA I SŁYSZĄ I SAMI WYCIAGAJA WNIOSKI CO SIE DZIEJE , to jeszcze starsze pokolenie bez granicznie ufa ksiezom bo u starszym panuje przekonanie ze ksiadz to zastepca PANA BOGA , I NAWET jesli sądy udowodnia wine i skarzą ksiedza na kare taka czy taka to dalej slepo wierza w niewinnosc ksiedza , bo uwazaja ze JAK TO PRZECIEZ TO KSIADZ
Odpowiedz
totu
2026-03-03 17:22:21
0 1
Dzień bez sensacyjnych informacji o procesach księży to dzień stracony...
Odpowiedz
toro
2026-03-03 19:56:16
0 0
SPECJALISTA.... W ochronie kolesi.
Jego celem jest doprowadzenie do przedawnienia i nie pociągnięcia do odpowiedzialności kolegów po fachu.
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Kolejny dzień procesu biskupa. Zeznawał obecny kanclerz"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]