13°   dziś 11°   jutro
Niedziela, 01 marca Albina, Antonina, Dawid, Radosław

Eksperci o zbrodni w Kadłubie: internet może stać się katalizatorem tragedii

Opublikowano  Zaktualizowano 

Zbrodnia w Kadłubie i film opublikowany w sieci z tej zbrodni wywołały debatę o bezpieczeństwie dzieci w internecie. Eksperci wskazują na potrzebę działań systemowych oraz edukację rodziców. Nie chodzi o demonizowanie technologii, lecz o ograniczenie jej toksycznych aspektów - podkreślają. Według nich internet może stać się katalizatorem tragedii.

W nocy ze środy na czwartek policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości znaleźli w sieci film, który był relacją z miejsca zbrodni. Funkcjonariusze ustalili, że miejscem w którym mógł być nagrany film, jest jeden z domów w Kadłubie pod Strzelcami Opolskimi. Przed ujęciem nastolatek opublikował w sieci nagranie, w którym twierdzi, że dokonał zbrodni oraz wywołał serię alarmów bombowych, wymieniając m.in. placówki w Limanowej.

Wysłani na miejsce policjanci znaleźli w domu zwłoki 38-letniego mężczyzny i 92-letniej kobiety. W wyniku szeroko zakrojonych poszukiwań policja zatrzymała 17-latka. W piątek prokurator przedstawił 17-letniemu Łukaszowi G. zarzut popełnienia dwóch morderstw ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu od 15 do 30 lat pozbawienia wolności,

Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną nie tylko ze względu na brutalność czynu, ale także z powodu jego cyfrowego wymiaru. Nastolatek po dokonaniu zbrodni nagrał film i opublikował go w internecie

Zobacz również:

Jak wynika ze słów Wioletty Myśliwy, dyrektorki Zespołu Placówek Oświatowych w Kadłubie, z którą rozmawiała Wirtualna Polska, chłopak bardzo dużo czasu spędzał grając w gry komputerowe. Wiadomo też, że był wycofany, nie był popularny wśród rówieśników, a kontakty towarzyskie utrzymywał tylko z jedną osobą.

Śledczy zabezpieczyli sprzęt elektroniczny, analizują historię przeglądania i aktywność w sieci. Równolegle pojawiły się pytania o rolę mediów społecznościowych w życiu młodych ludzi i o odpowiedzialność dorosłych.

Piotr Jawidzyk, prezes Fundacji HALT pomagającej osobom uzależnionym, podkreślił w rozmowie z PAP, że „internet bywa dla młodych przestrzenią budowania alternatywnej tożsamości”. - Młode osoby mają problemy związane z emocjami, mają bardzo niską samoocenę. W internecie mogą się podszywać pod inne osoby, nagle zaczynają się popisywać. Z tego wychodzą różnego rodzaju challenge’e, samookaleczenia czy zachowania destrukcyjne – zaznaczył.

Jak dodał, w sieci łatwo o wzmocnienie w postaci lajków i komentarzy. - Dzięki lajkom ktoś czuje się lubiany, dowartościowany. A żeby mieć ich więcej, zaczyna robić coraz bardziej ryzykowne rzeczy – podkreślił Jawidzyk. W jego ocenie młodzi, którzy w świecie realnym czują się wykluczeni, w sieci mogą stać się „bohaterami” dla podobnych sobie osób.

Jawidzyk wskazał także na zaniedbania dorosłych. - W domu rodzina ze sobą nie rozmawia, tylko każdy siedzi w telefonie. Rodzice wracają z pracy i dalej są w telefonie. Dzieciak zostaje sam ze sobą – zaznaczył. Jak zauważył, wielu opiekunów złudnie cieszy się, że dziecko „siedzi w pokoju i nie sprawia problemów”, nie dostrzegając narastającej izolacji. - Póki rodzice nie wychwycą pierwszych sygnałów – jedynek, wagarów, wycofania – młody człowiek nie widzi powodu, by się zmieniać. Jemu jest dobrze w grze czy w sieci. Problem widzą wszyscy dookoła – powiedział.

Ekspert zwrócił uwagę na gwałtowne reakcje w sytuacji próby ograniczenia dostępu do technologii. Opisał przypadek nastolatka, który – gdy matka chciała odebrać mu komputer – zareagował agresją i groźbą użycia noża. - Uzależnienie jest rzeczą wtórną. Często wiąże się z depresją, ADHD, spektrum autyzmu albo z brakiem umiejętności radzenia sobie z emocjami. Telefon czy gra stają się sposobem na ich zagłuszanie – wyjaśnił.

Daniel Dziewit, terapeuta uzależnień pracujący z dziećmi i młodzieżą, wskazał na inne, dramatyczne konsekwencje cyfrowego zanurzenia. - Osoba uzależniona ma myśli rezygnacyjne, uważa, że jest do niczego, że nikt jej nie kocha. W ślad za uzależnieniem idą konsekwencje rodzinne, prawne czy ekonomiczne. To może prowadzić do prób samobójczych – powiedział.

Dziewit przytoczył przypadki młodych osób, które w internecie szukały instrukcji dotyczących odebrania sobie życia. - Zdarza się nakłanianie innych do samobójstwa poprzez publikowanie zdjęć czy filmików. Takie treści są repostowane, podawane dalej. To działa jak zarażenie społeczne – podkreślił. W jego ocenie algorytmy platform promują treści silnie emocjonalne, w tym skrajne i destrukcyjne. Według niego, internet może się stać katalizatorem tragedii.

- W życiu realnym namawianie do samobójstwa jest przestępstwem. W świecie cyfrowym powinno być tak samo. Wolność słowa nie oznacza prawa do robienia krzywdy – zaznaczył terapeuta. Jego zdaniem konieczne jest przeniesienie standardów ochrony życia i zdrowia do przestrzeni online.

Obaj eksperci wskazali na potrzebę działań systemowych. Dziewit pozytywnie ocenił zapowiedzi podniesienia wieku dostępu do mediów społecznościowych na wzór rozwiązań australijskich. – Bez sensu jest mówienie, że rodzic sam dopilnuje dziecka. To utopia. A właściciele bigtechów też sami z siebie tego nie zrobią. Należy mądrze wprowadzić ograniczenie, wiele osób doprowadzi to do depresji. Nagłe odcięcie może przynieść odwrotne skutki od zamierzonych – powiedział.

Jawidzyk zastrzegł jednak, że regulacje muszą iść w parze z edukacją. - Trzeba edukować rodziców, uczyć ich stawiania granic i rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych. Sam zakaz nie wystarczy, jeśli w domu nie będzie rozmowy i zainteresowania – podkreślił.

Eksperci zgodzili się, że nie chodzi o demonizowanie technologii, lecz o ograniczenie jej toksycznych aspektów i wzmocnienie kompetencji emocjonalnych młodych ludzi. Wskazali na potrzebę obowiązkowych programów profilaktycznych w szkołach, łatwiejszego dostępu do bezpłatnej pomocy psychologicznej oraz większej odpowiedzialności platform za moderację treści.

Według ekspertów sprawa z Kadłuba pokazuje, że granica między światem realnym a cyfrowym praktycznie zniknęła. Film opublikowany po zbrodni stał się elementem śledztwa i przedmiotem apelu policji o nieudostępnianie tego nagrania. Jednocześnie stał się sygnałem ostrzegawczym, że dla części młodych ludzi internet nie jest już tylko narzędziem komunikacji, ale sceną, na której próbują nadać sens własnemu cierpieniu.

- To nie bierze się znikąd – powiedział Jawidzyk, odnosząc się do dramatycznych czynów młodych sprawców. - Jeśli nie zaczniemy reagować wcześniej, będziemy budzić się dopiero przy tragedii - dodał.

Osoby wymagające wsparcia mogą skorzystać siedem dni w tygodniu z całodobowego telefonu 800-70-22-22 w Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. Podobnie działa Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka – całodobowo, siedem dni w tygodniu, tel. 800-12-12-12. Jeśli ktoś ma informacje dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia, może zadzwonić też pod numer alarmowy 112, lub skorzystać z bezpłatnej aplikacji „nowe życie”, dzięki której będzie mógł porozmawiać z terapeutą lub wziąć udział w pomocowym webinarze”.

Mira Suchodolska (PAP)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Eksperci o zbrodni w Kadłubie: internet może stać się katalizatorem tragedii"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]