Największa katastrofa kolejowa w Polsce: pierwszego wagonu nikt nie mógł odnaleźć
Zbigniew Juchniewicz, dziennikarz, który jako pierwszy pojawił się w 1980 r. pod Otłoczynem, gdzie doszło do największej katastrofy kolejowej w Polsce, powiedział PAP, że pierwszego wagonu nikt nie mógł odnaleźć, bo został całkowicie zmiażdżony. Dodał, że widok był przerażający, nie do zapomnienia.
Katastrofa pod Otłoczynem zdarzyła się 19 sierpnia 1980 r. o godzinie 4.35 nad ranem. Zginęło 67 osób, a 64 zostały poważnie ranne. Mocno spóźniony pociąg pospieszny z Kołobrzegu do Łodzi wyruszył o godzinie 4.18 ze stacji Toruń Główny. Krótko potem z Otłoczyna w kierunku Torunia wyjechał pociąg z pustymi wagonami towarowymi. Maszynista nie otrzymał pisemnego rozkazu wyjazdu, zignorował sygnał „Stój!” na semaforze, rozpruł rozjazd i wjechał na tor przeznaczony do jazdy w przeciwnym kierunku. Służby zabezpieczenia ruchu kolejowego szybko odkryły zagrożenie, ale z powodu braku łączności radiowej z maszynistami nie były w stanie zatrzymać pociągów. Lokomotywy obu pociągów zderzyły się czołowo w niewielkim wąwozie na wysokości miejscowości Brzoza.
– Zadzwonił do mnie redaktor naczelny, który mieszkał na toruńskiej Starówce, zaintrygowały go syreny karetek pogotowia na moście drogowym. Do kogoś zadzwoniłem w międzyczasie, żeby się dowiedzieć, co się stało. Zatelefonowałem na milicję, bo miałem tam znajomego, powiedziano mi, że w Otłoczynie zderzyły się dwa pociągi – powiedział PAP b. dziennikarz toruńskich „Nowości” Juchniewicz.
To on jako pierwszy przedstawiciel mediów dotarł na miejsce katastrofy.
Zobacz również:
IMGW: temperatura w czerwcu wyniesie do 24 st. C i będzie powyżej normy
Premier Węgier z wizytą na Wawelu. Spotkał się z kard. Grzegorzem Rysiem
– Dojechałem do tego miejsca, gdzie teraz rozmawiamy i gdzie stoi pomnik, przed 6 rano. Akcja ratunkowa się rozpoczynała na serio. Widok był przerażający. Rozbite wagony, wszystko w proszku, rozsypane. Ludzie uwięzieni pod wagonami, we wnętrzu wagonów. A po drugiej stronie – tam na tej skarpie – żołnierze i ZOMO-wcy zaczęli już układać pierwsze ciała ofiar – wskazał łamiącym się - mimo upływu lat - głosem dziennikarz. – Jedynym, co ustalono, to fakt, że maszynista pociągu towarowego nie wiadomo jakim sposobem ze stacji w Otłoczynie wjechał nie na swój tor. Tym torem od Torunia jechał już pociąg osobowy – przypomniał Juchniewicz.
Podkreślił, że ten maszynista świadomie uruchamiał lokomotywę. – Nie stwierdzono do dziś, dlaczego wjechał nie na swój tor. Jechał świadomie, prowadząc pociąg towarowy. Pociąg osobowy jechał z przeciwległego kierunku 80 km/h. Na tamte czasy była to znaczna prędkość – dodał dziennikarz.
– Pierwszego wagonu nie było. Nawet kolejarze, którzy oceniali sytuację, gdy ja już tu byłem, nie mogli się doliczyć jednego wagonu osobowego. Został on całkowicie zmiażdżony. Tylko na podstawie policzenia wózków wagonowych okazało się, że wagonów było o jeden więcej niż fizycznie odnaleziono na miejscu katastrofy – powiedział Juchniewicz.
Dziennikarz ocenił, że prowadzący skład osobowy maszynista światła lokomotywy towarowej zobaczył praktycznie w ostatniej chwili.
– Łączna prędkość obu pociągów to było ok. 120 km/h – wskazał. Do dziś w miejscu katastrofy sygnał dźwiękowy wydają z siebie wszystkie przejeżdżające pociągi.
Juchniewicz przyznał w rozmowie z PAP, że tego obrazu, który nadal ma przed oczami, nie da się już nigdy wyrzucić z głowy. – Nigdy później – w takiej skali – nie widziałem niczego tak porażającego – powiedział szczerze. – Nadal mam zdjęcia, które zrobiłem na miejscu tej katastrofy. Z nimi w ogóle była związana pewna historia. Na miejsce katastrofy przyleciał bowiem I sekretarz Edward Gierek i wszystkie najważniejsze władze lokalne i centralne. Zrobiłem im zdjęcia. W redakcji wybrali kilka, ale cenzor zakwestionował, bo zapis był taki, że I sekretarza PZPR może fotografować tylko fotoreporter Centralnej Agencji Fotograficznej. Nie mogłem być podpisany jako autor pod tym zdjęciem, a znalazł się podpis CAF – przyznał po latach były dziennikarz „Nowości”.
Siła zderzenia pociągów była tak wielka, że służby ratownicze nie mogły w pierwszych minutach akcji ustalić nawet liczby wagonów pociągu pasażerskiego. Dopiero policzenie ocalałych wózków podwozia pozwoliło stwierdzić, że z pierwszego wagonu niemal nic nie pozostało.
Z powodu rozlania w miejscu katastrofy ogromnych ilości paliwa z lokomotyw nie można było używać ciężkiego sprzętu mechanicznego i palników do cięcia metalu. Kolejarze, żołnierze, milicjanci i funkcjonariusze SOK przez wiele godzin wydobywali ciała z rumowiska.
Zdaniem ekspertów i historyków powodem katastrofy było przede wszystkim zmęczenie maszynisty pociągu towarowego, który pełnił służbę niemal bez przerwy przez około 25 godzin. W tamtych czasach maszyniści dzięki ogromnym liczbom nadgodzin mogli dorobić do niskich płac, a zjawisko to tolerowały władze PKP, gdyż na kolei brakowało personelu.
Tomasz Więcławski (PAP)
Może Cię zaciekawić
Wjechał corwetą nad Morskie Oko; dostał... 100 zł mandatu
Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem. Influencer przejechał sportowym autem asfaltową drogą prowadzącą do Morskiego Oka, mimo obowiązująceg...
Czytaj więcejBp Jeż: podejmiemy prace nad stworzeniem struktur duszpasterstwa samorządowców w ramach KEP
Bp Jeż skierował do samorządowców specjalne przesłanie z okazji przypadającego 27 maja Dnia Samorządu Terytorialnego. W przesłaniu opublikowa...
Czytaj więcejO północy z piątku na sobotę rozpocznie się cisza referendalna; referendum – w niedzielę
Zgodnie z Ustawą o referendum lokalnym, od zakończenia kampanii referendalnej, o północy z piątku na sobotę, do zakończenia głosowania zabroni...
Czytaj więcejNocny pościg autostradą i uderzenie w "mafię wnuczkową". Oszuści grasowali w Małopolsce
Oszukali 79-latkę. Wpadli po nocnym pościgu na A4 Skoordynowana akcja służb rozpoczęła się, gdy 79-letnia mieszkanka Tarnowa przekazała oszus...
Czytaj więcejSport
Słońce, emocje i triumf Mariusza Doktora
Po ostatnich zmaganiach w niemal zimowej aurze, niedzielny turniej był prawdziwą nagrodą dla lokalnych graczy. 10 zawodników stanęło do walki o ...
Czytaj więcejMichał Probierz zrezygnował z funkcji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski
"Doszedłem do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej będzie moja rezygnacja ze stanowiska selekcjonera" - ...
Czytaj więcejSukces Limanowskiej Grupy Rowerowej na L’Étape Poland by Tour de France 2025
Mateusz Dyrek na podium – drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Największy sukces podczas tegorocznej edycji odniósł Mateusz Dyrek, któ...
Czytaj więcejKlaudia Zwolińska z brązowym medalem Mistrzostw Świata!
Pochodząca z Kłodnego (gmina Limanowa) Klaudia Zwolińska zdobyła przed chwilą brązowy w Mistrzostwach Świata w kajakarstwie górskim (K1) ...
Czytaj więcejPozostałe
IMGW: temperatura w czerwcu wyniesie do 24 st. C i będzie powyżej normy
- Prognozy klimatologiczne wskazują, że czerwiec, lipiec i sierpień mają temperaturowo charakteryzować się wyższymi wartościami od przeciętny...
Czytaj więcejŚledztwo ws. wypadku samochodowego, w którym zginął ojciec i dwaj synowie
Jak przekazał w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie Mieczysław Sienicki, śledztwo prowadzone jest z paragrafu dotyczącego spowodow...
Czytaj więcejPentagon potwierdził decyzję o zmniejszeniu liczby wojsk amerykańskich w Europie
Parnell podkreślił, że decyzja resortu obrony USA oznacza powrót „do poziomu z 2021 r.”. Rzecznik Pentagonu napisał też, że ostateczny rozk...
Czytaj więcejMAŁOPOLSKA: Trzy osoby zginęły w wypadku samochodu
Według wstępnych ustaleń policji fiat punto zjechał z drogi i uderzył w zaparkowanego na poboczu tira. Samochodem osobowym podróżowało trzech ...
Czytaj więcej- Wjechał corwetą nad Morskie Oko; dostał... 100 zł mandatu
- Bp Jeż: podejmiemy prace nad stworzeniem struktur duszpasterstwa samorządowców w ramach KEP
- O północy z piątku na sobotę rozpocznie się cisza referendalna; referendum – w niedzielę
- Nocny pościg autostradą i uderzenie w "mafię wnuczkową". Oszuści grasowali w Małopolsce
- IMGW: temperatura w czerwcu wyniesie do 24 st. C i będzie powyżej normy
Komentarze (0)