Święto Dzieci Gór: Jak się robi łoscypki, jak się tańczy zbója
24. Międzynarodowy Festiwal Dziecięcych Zespołów Regionalnych Święto Dzieci Gór dobiegł końca. Zapraszamy do lektury tekstu Kamila Cyganika.
Pasiesioj – pierwsze w tym roku zawołanie pasterskie Józka Brody. Bo też właśnie na pastwisko zaprosiły dzieci z Ratułowa. Na scenie pniok. I pierwsze zaskoczenie dla tych, co przyzwyczajeni do pastelowych jadwiś. Małe dziewczyny przeróżnie ubrane, ale raczej na ciemno: w granaty, zieleń, czerwień, kwieciste spódnice.
Już myślałem, że tym razem Ulijanki na scenie nie zobaczę, ale jest. Dzięki TATROM z Ratułowa. Jakby rzutem na taśmę, na ostatnim koncercie. Uf!.
- Pobawmy się w „Gąski, gąski du domu”.
- Ja będę mamą, ja będę mamą, ja będę mamą.
- Cicho! Ja będę mamą, bo jestem najstarsza – najwyższa dziewczyna zadecydowała nie tylko o swojej roli, ale wyznaczyła również dwóch wilków, gdy wśród chłopaków też każdy chciał być basiorem.
„Jedna kreska, dwie kreski nie słuchacie Maryśki…” odpowiadają chłopaki na twardą uwagę dziewczyny, że przez jednego z nich po zabawie płacze dziecko. Dziewczyny odpowiadają złośliwością, że chłopcy, owszem, znaleźli dwa worki grzybów, ale samych muchomorów.
Na polanę wchodzi dwóch starszych chłopaków, siadają na pnioku (teraz wiadomo, po co on, choć to nie ostatnie jego zadanie) i grają na fujarkach. Najpierw dziewczętom, potem chłopakom. Hop cup!
Z dziadkowego sałasa idzie muzyka, a prowadzi ją wysoki chłopak z torbą w której ma… no właśnie…
- Jakie pyszne oscypki! – wołają obdarowani, a obdarowani zostali wszyscy.
To nie oscypki, tylko redołki. A oscypek chłopak w torbie owszem ma i teraz daje lekcję poglądową:
- Łoscypki robi się ze słodkiego sera łowcego… - mówi i pokazuje na kawałku gliny cały proces produkcyjny, jak się wyciska serwatkę, jak się wbija drucik, żeby i ze środka serwatka wypłynęła. Potem wkłada się do formy, ale tu formy nie ma, to nie pokaże. Potem końcówki (tutok syski). - Wyjmujemy końcówki, moczymy w solonej wodzie i wędzimy w sałasie.
Czworo skrzypiec i małe basy. Łąka otwiera się na taniec. Trawa, która w naszej wyobraźni ugina się cierpliwie i pokornie pod małymi stopami przytupujących chłopców, wirujących dziewczyn. Echo między halami, które w wyobraźni, niesie przyśpiewki i muzykę. I taka scena, kiedy najmłodszy chłopak przyśpiewką przekonuje kapelę, żeby mu do tańca zagrali, najstarszy porywa spośród dziewcząt największą drobinkę, okręca raz i oddaje śpiewającemu. A on ją po wspólnym tańcu pięknie odprowadza do grupy dziewcząt.
Znów pniak się przydał. Stanął na nim jeden z chłopców wołając, co zrobi, a wszyscy odpowiadają „Jo tys”, aż do momentu, kiedy ta odpowiedź absolutnie nie pasuje. A że się jeden jednak z „Jo tys” wyrwał, to na pnioku musi teraz solo zatańczyć. W końcu najstarszy, ten od łoscypków, pokazuje, jak się tańczy na pniaku. A potem następny i następny… A za każdy taniec muzyce: „Bóg zapłoć!”
Ciupag nie mają, ale kije do zbója się też nadadzą. A dziewczęta ino patrzą, czy się któremu noga nie powinie. Krok jednak pewny, na komendę skok, obrót, uderzenie „ciupagami”. O ostatniej zabawię zmilczę. Też się kończy płaczem dwóch dziewczynek, tym razem przekomarzania nie ma, tylko winowaci chłopcy biorą dziewczęta na barana. Dzieci idą do domu.
****
KOGEL MOGEL Z EKWADORU
Gitara, skrzypce, fletnia pana… to zaczyna swój występ DANCA E ICENTIDAD z Quito. Taniec i tożsamość. Czy to złudzenie tylko, czy na tym Festiwalu słowo „tożsamość” ma znaczenie szczególne? Flaga baskijska, flaga serbska, gruzińska nazwa Elbrusu… Ekwador!
Józek Broda: - Potrzebny inszy nastrój. Będzie to opowieść, jak mama i dziecko razem przez muzykę, ruch, taniec, przytulenie, a co się wyśni dziecku, to sami uwidzicie.
I uwidzieliśmy. Taniec w którym większe dziewczęta, otaczały mniejsze chustami, przytulały, by w scenie finałowej położyć się z nimi na chustach i chustami przykryć.
Wychodzi chłopak z balonikami, w futrzano-skórzanych, indiańskich spodniach, po chwili trzy dziewczynki ze sznurem, jako skakanką, ktoś bawi się hula-hop, wszyscy razem tańczą, schodzą ze sceny. Pojawia się dwoje, prosta zabawa sznurkiem i wirującym guzikiem, pretekst, by nauczyć innych. Jeszcze z charakterystycznym poświstem wirują guziki, gdy na scenę wlatują dwa latawce.
Skoki w workach. Wcześniej o te worki trzy dziewczyny wykłóciły się z chłopakiem, a chwilę później… taniec z wyżej wzmiankowanymi workami. Chłopak z piłką, droczy się z dziewczyną, która chce mu piłkę zabrać. Zabrała. Zawołała innych. Kto złapie piłkę, woła, reszta zamiera. Ten, kto złapie, robi tyle kroków, ile ma w nazwie zaproponowany kraj, znów rzuca, znów najbliżsi próbują złapać. W końcu przychodzi „gajowy”… czyli ten pierwszy chłopak, zabiera najmniejszej dziewczynce piłkę i ucieka. W końcu jego zabawka!
Wszyscy wychodzą. Prawie wszyscy, zostaje jeden z chłopców, który od początku próbuje puścić bączka napędzanego sznurkiem. Nie udaje mu się, ale na scenę wkręca się inny bączek – dziewczynka przebrana za tę popularną zabawkę. Dwóch chłopców przerzuca piłkę nad dziewczynką. Kiedy udaje jej się złapać zabawkę, mówi im do słuchu i ucieka. Na szczęście jak wyczarowany na scenie pojawia się gałganek. Pojawia się też chłopak, który potrafi wyczarować: z gałganka piłkę, z piłki większą piłkę. I te większe piłki lecą w widownię i wracają.
Scena zmienia się jak w kalejdoskopie: teraz corrida: Dwie dziewczyny z czerwonymi chustami i chłopak z palcami zamiast rogów. Chwilę później w widownię lecą upominki, których już nie trzeba odrzucać. Najmniejsza grupa na tegorocznym Festiwalu kończy swój występ wspólnym tańcem i śpiewem z tym najczęściej powtarzającym się słowem: Ekwador. A ostatnim aktem jest ułożenie z chust flagi ich kraju.
****
CZESKI… UŚMIECH
I znów z prędkością światła wracamy do Europy, a nawet jeszcze bliżej, bo za południową granicę. Do Opawy. I jeszcze bliżej, bo na strych, co to jest bliski każdemu domowi.
„Przez Opawę cesta cendrowano,
stoi tam dzieweczka, jego galaneczka,
upłakano…”
Wprowadził śpiewem Józek Broda czeski USMEV. I znów śpiew, tym razem kapeli, która z racji swej liczebności mogłaby być i niewielkim chórem: siedem skrzypiec, klarnet, bas i cymbały. Rzadko widziany na Święcie skład. I grają, i śpiewają świetnie. Pojawia się czeska młodzież i czeskie dzieci. Są w miejscu, gdzie można zatańczyć, zaśpiewać i… czarować. Jeden chłopiec przytachał magiczny kufer, zaprosił do środka chłopca, a wyczarował… dwóch. Dwóch szeregowców do żołnierskiej pieśni. A pieśń na pięciu wojaków, jeden mundur i jedną drewnianą szabelkę.
A jak z wojska ktoś szczęśliwie wróci, to wiadomo – trza się żenić. Zwłaszcza, że panna młoda już gotowa. Najmłodszy się zgłosił i choć marynarka trochę zbyt obszerna, już ksiądz płci żeńskiej w przydużym ornacie typu „skrzypce” przyjmuje przysięgę młodych. Co Bóg złączył… Gromkie: JUHU! A potem zabawa!
Dwunastoletni Robert twierdzi, że jedna para w czeskiej grupie naprawdę się lubi, bo… jako jedyni patrzą sobie cały czas w oczy. Takie spostrzeżenie z widowni. Natomiast panu młodemu już się odwidziało i już nie chce, i dzieje się to, co w jednej z piosenek Leonarda Cohena: „Wciąż wojna trwa między mężczyzną a kobietą…” Tutaj wojna na złośliwe przyśpiewki, którą bardziej tej drugiej stronie dopieczemy... Na szczęście wchodzi jeszcze jeden chłopak, w konflikt nie zaangażowany, więc łatwiej mu przekonać wszystkich, że taniec lepszy od walki. Taki taniec, w którym pierwszemu najlepiej, bo może pozostałych wytrzaskać po tej części ciała, gdzie plecy… no wiecie.
Solówka z miotłą dla tego, komu nie uda się znaleźć szybko pary. Sytuacji nie wytrzymała… miotła. Kot goni myszkę, a jak ją złapię - bo też i za bardzo myszki nie uciekają - to ją… no tańczy z nią. I specjalnie dla naszej widowni: „Uciekła mi przepióreczka w proso, a ja za nią nieboraczek boso”.
Kapela gra! Na scenie koryto. Taniec, przerwany przebiegnięciem prosiaczka. Jakoś nikt nie ma odwagi, by ze świnią, co lata po ulicy, zadrzeć. Zwłaszcza, że zwierzę takie różowe. I tak dobrze tańczy. I chociaż ją w końcu złapali, w niemałym trudzie do koryta wsadzili, i nawet przyłożyli jakąś łyżką, zapatrzyli się na coś w górze i świnia uciekła.
I ostatni taniec, coraz szybszy, coraz szybszy… koniec. Prawdziwy uśmiech. Twarze czeskich tancerzy i muzyków, charakter ich występu, w każdej chwili potwierdzają prawdę zawartą w nazwie zespołu.
Tekst: Kamil Cyganik
Fot. Piotr Droździk
Może Cię zaciekawić
Powstała nowa partia - Unia Centrum
Powstanie nowej partii politycznej ogłoszono w niedzielę na konferencji prasowej z udziałem m.in. Hennig-Kloski oraz europosła Michała Koboski, k...
Czytaj więcejBp Szlachetka na pielgrzymce Radia Maryja: nie ma potrzeby uciekania się do in vitro, są „okna życia”
W kazaniu podczas wieczornej mszy pod szczytem Jasnej Góry biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej, krytykując in vitro, stwierdził, iż nie jes...
Czytaj więcejDr Kosiński: analiza tragedii na Giewoncie pomoże ratować ofiary piorunów na całym świecie
Ubrania na ludziach się paliły i rozrywały, buty wybuchały, a wokoło jak pociski latały duże odłamki skał. Takie sceny miały miejsce na Giew...
Czytaj więcejZarobki w Państwowej Straży Pożarnej wynoszą od 6 tys. do ponad 30 tys. zł brutto
Z danych Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wynika, że stan zatrudnienia w PSP na koniec maja 2026 r. wynosił 32 448 osób, z czego 30 ...
Czytaj więcejSport
Słońce, emocje i triumf Mariusza Doktora
Po ostatnich zmaganiach w niemal zimowej aurze, niedzielny turniej był prawdziwą nagrodą dla lokalnych graczy. 10 zawodników stanęło do walki o ...
Czytaj więcejMichał Probierz zrezygnował z funkcji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski
"Doszedłem do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej będzie moja rezygnacja ze stanowiska selekcjonera" - ...
Czytaj więcejSukces Limanowskiej Grupy Rowerowej na L’Étape Poland by Tour de France 2025
Mateusz Dyrek na podium – drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Największy sukces podczas tegorocznej edycji odniósł Mateusz Dyrek, któ...
Czytaj więcejKlaudia Zwolińska z brązowym medalem Mistrzostw Świata!
Pochodząca z Kłodnego (gmina Limanowa) Klaudia Zwolińska zdobyła przed chwilą brązowy w Mistrzostwach Świata w kajakarstwie górskim (K1) ...
Czytaj więcejPozostałe
IMGW ostrzega przed burzami i gradem
Komunikat pogodowy dotyczy całego obszaru południowej Polski w tym powiatu limanowskiego. Stopień zagrożenia: 1. stopień.Prawdopodobi...
Czytaj więcejKardynał Ryś powołał komisję do zbadania wykorzystywania seksualnego bezbronnych dorosłych
„Wysłuchanie i wyjaśnienie” - tak nazywa się powołana w piątek przez metropolitę krakowskiego kard. Grzegorza Rysia komisja, która zbada zj...
Czytaj więcejAtlantycki wyż kontra północne niże. Prognoza pogody dla Limanowej i okolic (1–9 lipca)
Sytuacja synoptyczna nad Europą jest mocno zróżnicowana. Podczas gdy zachód i centrum kontynentu opierają się na wyżu atlantyckim, nad resztą ...
Czytaj więcejIMGW wydaje ostrzeżenie drugiego stopnia
Tropikalne dni, duszne noce Ostrzeżenie ma wysoki, 80-procentowy stopień prawdopodobieństwa i wejdzie w życie w sobotę. Co istotne, pr...
Czytaj więcej- Powstała nowa partia - Unia Centrum
- Bp Szlachetka na pielgrzymce Radia Maryja: nie ma potrzeby uciekania się do in vitro, są „okna życia”
- Dr Kosiński: analiza tragedii na Giewoncie pomoże ratować ofiary piorunów na całym świecie
- Zarobki w Państwowej Straży Pożarnej wynoszą od 6 tys. do ponad 30 tys. zł brutto
- Od oszustw „na wnuczka” do nielegalnego hazardu
Komentarze (0)