18°   dziś 21°   jutro
Piątek, 10 lipca Olaf, Witalis, Filip, Amelia, January, Antoni, Sylwana

Władze Ukrainy o zbrodni wołyńskiej po 1991 roku: trudne relacje z Polską

Opublikowano  Zaktualizowano 

Kwestia oceny wydarzeń, które rozegrały się w 1943 r. na Wołyniu, od wielu lat wywołuje kontrowersje w relacjach polsko-ukraińskich i jest tematem trudnych rozmów, regularnie naznaczonych skrajnymi emocjami. Dzieje się tak pomimo licznych działań i gestów, jakie wykonali dotychczas przedstawiciele władz obu krajów.

Możliwości polsko-ukraińskich dyskusji i badania zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu pojawiły się dopiero po upadku komunizmu, rozpadzie ZSRR i ogłoszeniu niezależności przez Ukrainę w 1991 r. Wiele wydarzeń z tego okresu pozostaje jednak nadal niejako „białą plamą” w historii stosunków obu narodów. Liczne dokumenty nadal czekają na zbadanie przez historyków z Polski i Ukrainy, a miejsca pochówku części ofiar pozostają nieustalone.

Pomimo tych obiektywnych trudności, jeszcze w latach 90. XX wieku podjęto pierwsze działania w tym obszarze, także dyplomatyczne. Jak informuje raport Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), pierwszy prezydent niezależnej Ukrainy, Leonid Krawczuk, nie podnosił podczas swojej prezydentury zbyt wielu kontrowersyjnych kwestii związanych z przeszłością. „Niemniej, to właśnie on, w trakcie pierwszej wizyty państwowej w Polsce (18–19 maja 1992 r.), przyznał, że na Wołyniu »zginęło sto tysięcy Polaków«” – napisano w raporcie PISM.

W maju 1997 r. prezydenci Polski – Aleksander Kwaśniewski i Ukrainy – Leonid Kuczma – podpisali wspólne oświadczenie poświęcone tej kwestii, wzywające do pojednania. Efektem tej działalności było odsłonięcie w 2003 r. przez Kwaśniewskiego i Kuczmę pomnika w Porycku-Pawliwce w obwodzie wołyńskim na Ukrainie. To spotkanie dało niejako początek relacjom na szczeblu prezydentów, odnoszącym się do spraw historycznych. Były one kontynuowane także przy okazji otwarcia Cmentarza Orląt we Lwowie (dokonali tego prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko) oraz w Pawłokomie (w 2006 r. pomnik poświęcony zamordowanym Ukraińcom odsłonili prezydenci Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko).

Zobacz również:

Obchody 70. rocznicy zbrodni wołyńskiej w lipcu 2013 r. odbyły się w Łucku z udziałem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Strona ukraińska była reprezentowana na niższym szczeblu, co wynikało z ówczesnych wewnętrznych uwarunkowań na samej Ukrainie: prezydent Wiktor Janukowycz niechętnie odwiedzał zachodnią część kraju. Wówczas pojawił się także apel byłych prezydentów, Kwaśniewskiego i Kuczmy, dotyczący tej rocznicy. „W przeddzień 70. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu prosimy naszych rodaków, aby zrobili wszystko, by uczczenie pamięci ofiar dawnych konfliktów nie stało się narzędziem do zaognienia stosunków i zmarnotrawienia dotychczasowych zdobyczy procesu pojednania między naszymi narodami” – napisali byli prezydenci we wspólnym liście.

Sytuacja znacząco zmieniła się po 2014 r.: od tego czasu, w związku z rosyjską agresją na Krym i Donbas, większą popularność na Ukrainie zyskała tematyka historyczna, w tym odwołania do tradycji Ukraińskiej Powstańczej Armii. O ile do tego czasu wiedza na ten temat była ograniczona (głównie do zachodniej części kraju), o tyle począwszy od 2014, -2015 r. rozpoczęła się popularyzacja tego tematu w skali całego kraju.

- W Polsce polityka historyczna od wielu lat jest ważną częścią polskiej państwowości. W Ukrainie z tym było różnie i faktycznie do 2014 r. nie było konsensusu, jak ma wyglądać ta pamięć historyczna. Jedną z głównych przyczyn była Rosją, która wpierała w Ukrainie projekt tak zwanej małorosyjskiej tożsamości narodowej – powiedziała w rozmowie z PAP Olha Popowycz, redaktorka czasopisma „Ukraiński Almanach”.

Wzrost zainteresowania tematyką historyczną ekspertka wiąże przede wszystkim z rosyjską agresją na Ukrainę. - Teraz dla większości Ukrainy - na co wskazują badania opinii publicznej – historia UPA to jest historia walki o niepodległość z Sowietami – powiedziała Popowycz.

9 kwietnia 2015 r. Rada Najwyższa (parlament) przyjęła ustawę o statusie prawnym i oddaniu hołdu bojownikom o niepodległość Ukrainy w XX wieku, dotyczącą także UPA. Zostało to negatywnie przyjęte poza granicami Ukrainy, także w Polsce.

Z kolei przyjęcie przez polski Sejm w lipcu 2016 r. uchwały o jednostronnym uznaniu zbrodni wołyńskiej za ludobójstwo zostało negatywnie ocenione przez Kijów. Pozytywnie zaś oceniono – zarówno na poziomie rządowym, jak i społecznym – wspólną deklarację Sejmu RP i Rady Najwyższej Ukrainy z października 2016 r., w której znalazł się zapis o potrzebie „intensyfikacji bezstronnych badań historycznych, podjęcia szczerej i przyjacielskiej współpracy badaczy, a także powstrzymywania sił, które prowadzą do sporów w naszych państwach”.

Sytuacja znacząco skomplikowała się po 2017 r., gdy w odpowiedzi na zniszczenie pomnika poświęconego Ukraińskiej Powstańczej Armii na cmentarzu w Hruszowicach (powiat przemyski) strona ukraińska zdecydowała o wprowadzeniu zakazu prac poszukiwawczych realizowanych przez polskie organizacje na terytorium Ukrainy. Moratorium to zostało zdjęte dopiero po kilku latach, a poszukiwania i ekshumacje rozpoczęły się w 2023 r.

„Tym, co przede wszystkim należałoby zrobić, jest postawienie cmentarzy w miejscach zbrodni. Na pewno nie odnajdziemy szczątków wszystkich ofiar, ale tym z nich, które uda się odnaleźć, należy się godny pochówek” – powiedział prof. Grzegorz Motyka, historyk specjalizujący się w relacjach polsko-ukraińskich, w wywiadzie dla portalu wszystkoconajważniejsze.pl.

Już po wybuchu pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej, w 80. rocznicę zbrodni wołyńskiej, obchody rocznicowe tego wydarzenia ponownie odbyły się w Łucku – z udziałem prezydentów Andrzeja Dudy i Wołodymyra Zełenskiego, którzy wzięli udział w nabożeństwie w tamtejszej katedrze.

W kolejnych latach, również w 2026 r., były realizowane prace ekshumacyjne w kilku miejscach na Ukrainie: m.in. we wsiach Puźniki, Ugły, a także we Lwowie i Hucie Pieniackiej. Odbyły się także pochówki szczątków odnalezionych ofiar. Pomimo aktualnych napięć, związanych z nadaniem jednostce armii ukraińskiej imienia Bohaterów UPA, strona ukraińska deklaruje gotowość kontynuowania działań. Rzecznik MSZ Ukrainy Heorhij Tychyj powiedział pod koniec czerwca, że w ciągu ostatniego półtora roku wykonano ogromną pracę, aby uregulować wszystkie kwestie, „odblokowano poszukiwania i ekshumacje, wznowiono działalność Kongresu Historyków”.

Uniknięcie kolejnych napięć będzie bardzo trudnym zadaniem. - Historia stała się jednym z nurtów polityki nie tylko wewnętrznej, ale i zagranicznej. I dopóki tak będzie, napięcia między Polską a Ukrainą będą powstawały permanentnie – oceniła w rozmowie z PAP Olha Popowycz.

11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Dzień ten obchodzony jest w rocznicę tzw. krwawej niedzieli 11 lipca 1943 r., gdy doszło do fali mordów na Polakach. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej.

Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Łącznie od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło, według badaczy, ponad 100 tys. Polaków. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.

UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. W ostatnich miesiącach doszło do napięć w relacjach polsko-ukraińskich w związku ze sporem o kwestie historyczne, w tym o upamiętnianie Ukraińskiej Powstańczej Armii i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta pod koniec maja decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia Bohaterów UPA.

Decyzja ta spotkała się z krytyką w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.

Orderu Orła Białego zrzekli się także byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko, a inne polskie odznaczenia państwowe zwrócili: szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha, Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że zwróci przyznany mu w 2022 r. ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego. Zwrot przyznanych im ukraińskich odznaczeń zapowiedzieli też inni politycy PiS: były szef MON Mariusz Błaszczak, były szef MSZ Zbigniew Rau, europoseł Adam Bielan i poseł Marek Kuchciński.

W środę na marginesie szczytu NATO w Ankarze prezydent Karol Nawrocki rozmawiał z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Nawrocki powiedział po spotkaniu, że zarówno Polska, jak i Ukraina patrzą w tym samym kierunku, jeśli chodzi o zagrożenia dla niepodległości - dla obu państw Rosja „pozostaje głównym zagrożeniem”. Dodał jednocześnie, że podczas rozmowy nie udało się „rozwiązać kwestii historycznych”. - Też nie przystępowaliśmy z taką nadzieją, że uda się wszystkie kwestie rozwiązać - zaznaczył.

Dariusz Materniak (PAP)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Władze Ukrainy o zbrodni wołyńskiej po 1991 roku: trudne relacje z Polską"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]