bono
Komentarze do artykułów: 191
WięcejBrak stanowiska Proboszcza limanowskiej parafii wobec usunięcia wizerunku Matki Bożej ze sztandaru Miasta rozczarowuje wielu wiernych. W sprawach ważnych dla lokalnej tożsamości duchowej oczekuje się jasnego głosu pasterza, a milczenie bywa odbierane jako obojętność. Taka postawa nie sprzyja ani jedności wspólnoty, ani zaufaniu
Sprawa „Pszczółki” w Limanowej to pokazowy przykład, jak procedura wygrywa z rozsądkiem, a lokalny symbol zostaje potraktowany jak zawadzający taboret. Mieszkańcy widzą znak tożsamości, urzędnicy – problem do przestawienia. Dialog? Ekspertyza? Najwyraźniej na urlopie. Najbardziej zdumiewa jednak cisza jednego radnego. Historyk, muzealnik, były szef WUOZ – pełen zestaw kompetencji, a w praktyce: technokratyczne milczeniie. Dla władz „Pszczółka” to kłopotliwy detal, dla miasta – test szacunku do własnej historii. Jeśli nawet eksperci w radzie nie potrafią skutecznie stanąć w obronie lokalnego symbolu, to rodzi się pytanie: po co nam ta wiedza, skoro nie działa wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna? Dziedzictwo nie broni się samo, a milczenie to najkrótsza droga do estetycznego i historycznego regresu.
Radny Oleksy zdaje się być mistrzem obecności bez treści – jest, zabiera głos, a po chwili trudno powiedzieć, czy cokolwiek z tego wyniknęło. Idealny przykład, że sam mandat nie gwarantuje jeszcze sensu wypowiedzi. Trzeba trochę się douczyć panie radny w temacie pozyskiwania informacji z posiedzeń komisji rady czy decyzji władz miejskich. Nie jest to takie oczywiste i proste jak panu się wydaje.