9°   dziś 12°   jutro
Środa, 29 kwietnia Rita, Donata, Robert, Roberta, Bogusław, Hugon, Piotr

Chcą udowodnić, że mają nieskażone powietrze

Opublikowano  Zaktualizowano 

Przedstawiciele gmin uzdrowiskowych w Polsce postulują, aby badać stan powietrza bezpośrednio w kurortach. To odpowiedź na ich zdaniem krzywdzące raporty fundacji ekologicznych, z których wynika, że uzdrowiska są zanieczyszczone i przez to nie mogą między innymi pobierać opłaty klimatycznej.

Prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP i zarazem burmistrz Muszyny Jan Golba uważa, że raporty są krzywdzące. Jego zdaniem nie są adekwatne do stanu rzeczywistego i zamierza walczyć o dobre imię kurortów.

Obecnie w ramach monitoringu państwowego jakość powietrza bada się w trzech strefach: w aglomeracji powyżej 250 tys. mieszkańców, w miastach, w których żyje ponad 100 tys. osób i w pozostałym obszarze województwa niewchodzącym w skład tych miast i aglomeracji. W przypadku Muszyny, Piwnicznej-Zdrój czy Krynicy-Zdrój stacja pomiarów jest w Nowym Sączu, gdzie stopień zanieczyszczenia miasta jest dość wysoki. Jan Golba twierdzi, że nie powinno się ustalać jakości powietrza na podstawie badań w strefie oddalonej kilkadziesiąt kilometrów.

- Ze względu na znaczną odległość, takie badania nie są adekwatne do stanu rzeczywistego - uważa Jan Golba. - Według modelu matematycznego ustala się w Nowym Sączu czy jest zanieczyszczone powietrze w sąsiadujących uzdrowiskach. My chcemy, aby monitoring państwowy był wprowadzony bezpośrednio na naszych terenie. Postulujemy, aby powstała czwarta strefa, tzw. uzdrowiskowa, w które będzie się przeprowadzać takie pomiary. Tylko wtedy możemy udowodnić, że mamy lecznicze właściwości klimatu. Teraz mamy związane ręce.

Zobacz również:

Według raportu fundacji ClientEarth, przygotowanego na podstawie danych Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska, żadne z polskich uzdrowisk nie spełnia określonych ustawą norm dotyczących czystości powietrza. Reprezentanci kurortów obawiają się, że w związku między innymi z tymi doniesieniami może im grozić nawet utrata statusu. To by oznaczało, że nie będzie można prowadzić lecznictwa uzdrowiskowego. W konsekwencji grozi to upadkiem sanatoriów i likwidacją setki miejsc pracy.

- Tego typu informacje odstraszają niektórych kuracjuszy i turystów - dodaje wiceburmistrz Krynicy Zdroju Tomasz Wołowiec. - Dlatego popieram pomysł utworzenia strefy uzdrowiskowej, w której będzie się badać, czym oddychamy na naszym terenie. To da obraz, jaki jest rzeczywisty stan powietrza.

Tomasz Demkowicz, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w Krynicy Zdroju przyznaje, że są możliwe przekroczenia stężenia szkodliwych substancji w uzdrowisku przez kilka lub kilkanaście dni w roku, w pozostałych powietrze jest bardzo dobrej jakości.

- Inwestujemy w ekologię na tyle, na ile jest to możliwe - zapewnia Tomasz Demkowicz. - Już ponad 80 proc. budynków w kurorcie korzysta z ogrzewania gazowego, między innymi sanatoria, hotele czy szkoły. Jedynym ogniwem zanieczyszczeń jest niewielki odsetek domków jednorodzinnych. Ich właścicieli zazwyczaj nie stać na ogrzewanie gazem.

Jak dodaje wiceburmistrz Krynicy, warto pomyśleć o rozwiązaniach ustawowych, które wsparłyby utrzymanie walorów klimatycznych czy krajobrazowych uzdrowisk.

- Mam tu na myśli między innymi nowelizację ustawy o gminach uzdrowiskowych właśnie w kierunku centralnego wsparcia procesu wymiany pieców i kotłów na te bardziej ekologiczne -tłumaczy Tomasz Wołowiec.

Postulaty gmin uzdrowiskowych mają trafić do Ministra Środowiska i Ministra Zdrowia.

Fot. Sacz.in.

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Chcą udowodnić, że mają nieskażone powietrze"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]