Cztery lata wojny. To nie film, a realne zagrożenie tuż za granicą
Pomimo wojny, stałego zagrożenia i rosyjskich ostrzałów, w Ukrainie nadal mieszka wielu cudzoziemców, wśród nich także Polacy oraz osoby polskiego pochodzenia. Mimo codziennych wyzwań i niebezpieczeństw budują tam swoje życie, pomagają, angażują się w wolontariat i wspierają Ukrainę w jej walce przeciwko Rosji.
- Chciałbym powiedzieć Polakom i Europejczykom, jeśli możecie - pomagajcie. Ale nie oceniajcie czegoś, czego nie widzieliście na własne oczy. Wojna w Ukrainie to nie jest film. To realne zagrożenie tuż za naszą granicą - powiedział PAP polski wolontariusz Dorian Jankowski.
Najmocniejszym obrazem od 24 lutego 2022 r., który zapadł mu w pamięć, był widok uchodźców na granicy. - Dzieci na rękach, mróz, wyczerpanie i niepewność jutra. A jednak widziałem też siłę – kobiety uśmiechające się do dzieci, dziękujące za pomoc – wspominał.
Jankowski przyznał, że pomagając walczącej Ukrainie, czuje, że wykonuje swoją misję. - Uważam, że daję przykład. Strach przestał mnie paraliżować i wierzę, że dobro ostatecznie zwycięży zło - zaznaczył.
Zobacz również:
Wyrok biskupa. Kuria nie zgadza się z sądem i zapowiada apelację
Rowerzysta trafił do szpitala po upadku
- Widziałem wyzwoloną Buczę, Irpień i Borodziankę. Miesiąc wcześniej sam mogłem zginąć, próbując dostać się do Kijowa. Te obrazy zostaną ze mną do końca życia. Byłem w wyzwolonym Chersoniu i widziałem, jak po zniszczeniu tamy woda stała się tam dobrem kluczowym dla przetrwania - przypomniał Polak.
Jankowski ze smutkiem powiedział, że wielu z jego kolegów już nie żyje, zarówno z międzynarodowego legionu, jak i z Sił Zbrojnych Ukrainy. - Byłem w Kupiańsku. To doświadczenie było bardzo intensywne, momentami ocieraliśmy się o śmierć. Nie wiem, jak to się stało, ale wciąż żyję i nadal pomagam. Uważam, że to zwykłe człowieczeństwo. Nie chciałbym nigdy, aby moi bliscy znaleźli się w sytuacji, w której dziś są obywatele Ukrainy - podkreślił.
Według polskiego wolontariusza wraz z wybuchem wojny w stosunkach ukraińsko-polskich wydarzyło się „coś niezwykłego”. - Paradoksalnie, zamiast podzielić nasze narody, wojna w pewnym sensie jeszcze bardziej je zbliżyła. Znam wiele małżeństw polsko-ukraińskich, wiele osób pracujących uczciwie i płacących podatki. Widzę relacje, które powstają naturalnie z szacunku i wzajemnej pomocy - wyliczył Jankowski.
Wielu Polaków zaczęło pomagać Ukrainie na początku wojny, jednak byli też tacy, którzy spędzili tu część swojego życia i mimo możliwości wyjazdu do bezpiecznej Polski, zdecydowali się pozostać. Jednym z nich jest 70-letni Marian Kania, dyrektor Szkoły przy Towarzystwie Odrodzenia Kultury Polskiej im. Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu, który od 22 lat mieszka na Ukrainie.
W chwili wybuchu wojny na pełną skalę był w Krzemieńcu. Jako obywatel Polski otrzymał z konsulatu propozycję ewakuacji, jednak zdecydował się zostać. Jak podkreślił, nie mógł „wszystkiego zostawić i uciekać, skoro na miejscu pozostały rodziny z dziećmi polskiego pochodzenia”.
Zarząd jego towarzystwa szybko zmienił profil działalności, koncentrując się na organizacji wyjazdów do Polski dla chętnych oraz na pomocy tym, którzy zostali. Dzięki współpracy z organizacjami z Polski Kania uruchomił szeroki system wsparcia logistycznego i humanitarnego.
Kania zaznaczył, że w regionie Krzemieńca i Tarnopola pomoc z Polski jest bardzo doceniana. Mieszkańcy okazują wdzięczność, a lokalne władze wyróżniają towarzystwo za działalność społeczną. - To mi daję siłę – żyję tu, mieszkam i czekam, aż się skończy wojna i będzie coś lepszego – powiedział.
- Wciąż brakuje prądu i wody, a sytuacja jest niepewna. Apeluję, by Polacy i Europa nie zapominali o Ukrainie. Szczególnej troski wymagają starsze osoby polskiego pochodzenia, a także tysiące uchodźców wewnętrznych i samotne matki, których mężowie zginęli na froncie - podkreślił.
Wojna nie toczy się tylko na wschodzie i południu Ukrainy, dotyka wszystkich obwodów, gdzie mieszkają przesiedleńcy, którzy również potrzebują pomocy. Mogą ją znaleźć m.in. w Żytomierskim Polskim Centrum Edukacji i Nauki.
Centrum zostało założone w 2013 roku przez Ukrainkę polskiego pochodzenia dr Natalię Szumlańską, która jest absolwentką filologii polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Od 24 lutego 2022 r. centrum stało się punktem koordynacji pomocy humanitarnej, przez które przechodziły transporty z pomocą przekazywaną zarówno wojskowym, jak i cywilom.
W chwili wybuchu wojny Szumlańska była w domu w Żytomierzu. - Kiedy usłyszałam o ostrzelaniu lotniska w Żytomierzu, zrozumiałam, że to koniec normalnego życia – wspomina. Dzięki wsparciu z Polski udało jej się wywieźć grupę osób polskiego pochodzenia do Warszawy. W stolicy Polski podjęła pracę nauczycielki, jednak po kilku miesiącach zdecydowała się wrócić do Ukrainy.
Jak zaznaczyła, była to świadoma decyzja. Nie rozważa dziś wyjazdu, ponieważ – jak mówi – w Ukrainie jest jej miejsce i jej dom.
- Mam podzielone serce na dwie części. Jedno serce przemawia za moją polskością, drugie serce przemawia za tą częścią, która jest ukraińska, która jest moim domem rodzinnym - wyznała Szumlańska. Dodała, że dziś bardziej potrzebna jest w swoim kraju niż za granicą.
Zwróciła się również do Polaków i Europejczyków z apelem o solidarność. - Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy zostali poszkodowani ze względu na to, co się dzieje, na to, że ktoś inny postanowił, że wejdzie swoim brudnym butem do naszego życia i absolutnie wszystko zmieni. Pamiętajcie, że w obliczu cierpienia drugi człowiek powinien podać mu rękę i wesprzeć go - oświadczyła.
Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP)
Może Cię zaciekawić
Droga odblokowana po zderzeniu samochodu osobowego z radiowozem
Dla kierowców organizowane były objazdy. Jak powiedziała PAP Iwona Szelichiewicz z zespołu prasowego małopolskiej policji, według wstępnych us...
Czytaj więcejRada Stała Biskupów wyraziła gotowość do wsparcia mediacji między stronami sporu politycznego
Członkowie Rady Stałej Biskupów spotkali się w środę w Warszawie. Podczas briefingu prasowego po zakończeniu obrad ks. Leszek Gęsiak zaznaczy�...
Czytaj więcejEkspert z UŁ: Wynik wyborów w USA pokazuje nie tyle siłę Demokratów, ile słabość Republikanów
Według niepełnych jeszcze wyników, we wtorkowych połówkowych wyborach do Kongresu Partia Republikańska poniosła porażkę, tracąc na rzecz Par...
Czytaj więcejPremier: spotkanie z prezydentem będzie „w cztery oczy, reszta jest tajemnicą”
Premier poinformował we wtorek po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, że zaoferował spotkanie w tym tygodniu, „by zastanowić się,...
Czytaj więcejSport
Słońce, emocje i triumf Mariusza Doktora
Po ostatnich zmaganiach w niemal zimowej aurze, niedzielny turniej był prawdziwą nagrodą dla lokalnych graczy. 10 zawodników stanęło do walki o ...
Czytaj więcejMichał Probierz zrezygnował z funkcji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski
"Doszedłem do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej będzie moja rezygnacja ze stanowiska selekcjonera" - ...
Czytaj więcejSukces Limanowskiej Grupy Rowerowej na L’Étape Poland by Tour de France 2025
Mateusz Dyrek na podium – drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Największy sukces podczas tegorocznej edycji odniósł Mateusz Dyrek, któ...
Czytaj więcejKlaudia Zwolińska z brązowym medalem Mistrzostw Świata!
Pochodząca z Kłodnego (gmina Limanowa) Klaudia Zwolińska zdobyła przed chwilą brązowy w Mistrzostwach Świata w kajakarstwie górskim (K1) ...
Czytaj więcejPozostałe
Ekspert: mężczyzna ma być silny i zaradny, a potem umiera przedwcześnie (wywiad)
PAP: Polscy mężczyźni żyją średnio o siedem–osiem lat krócej niż kobiety. Biologia nas tak urządziła czy faceci sami pracują na wcześnie...
Czytaj więcejSiemoniak: w środę rano CBA zatrzymało 25 osób ws. Elektrowni Ostrołęka
Dodał, że „oszacowano, że wyrządzona szkoda majątkowa wielkich rozmiarów przekracza 1 miliard złotych. Czynności z udziałem zatrzymany...
Czytaj więcejKto jest kim w Trybunale Konstytucyjnym
Siedmioro obecnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego zostało wybranych w poprzedniej kadencji Sejmu. Najdłużej urząd sprawuje Jarosław Wyremba...
Czytaj więcejMłodzi mają powody do niezadowolenia, ale nie widać potencjału do protestu
Największe różnice w odpowiedzi na nasze pytanie widać między pokoleniami. Wśród osób do 24. roku życia możliwość takiego buntu dostrzega ...
Czytaj więcej-
Droga odblokowana po zderzeniu samochodu osobowego z radiowozem
-
Rada Stała Biskupów wyraziła gotowość do wsparcia mediacji między stronami sporu politycznego
-
Ekspert z UŁ: Wynik wyborów w USA pokazuje nie tyle siłę Demokratów, ile słabość Republikanów
- Premier: spotkanie z prezydentem będzie „w cztery oczy, reszta jest tajemnicą”
- Ekspert: mężczyzna ma być silny i zaradny, a potem umiera przedwcześnie (wywiad)



Komentarze (8)
https://www.facebook.com/share/p/174K9cVfyT/