Jak szybko wstajesz i dążysz do celu
Rozmowa z Andrzejem Gieńcem, pochodzącym z Nowego Sącza przedsiębiorcą, okrzykniętym przez media najmłodszym chicagowskim milionerem
- Jak zostaje się milionerem w Chicago?
- Zanim przyjdą pieniądze, najpierw musi pojawić się inspiracja, a za nią motywacja, a więc i impuls do działania. Porozmawiajmy zatem o tym, jak ludzie z Sącza mogą zawalczyć o swoje marzenia, zrobić coś, co da im spełnienie.
- Pieniądze nie są dla Ciebie najważniejsze?
Zobacz również:
Zobacz zapowiedź 17. Wyścigu Górskiego Limanowa - Przełęcz pod Ostrą (WIDEO)
Ponad 300 biegaczy na mecie - jubileuszowy Limanowa Forrest (ZDJĘCIA)
- Nigdy nie były i nigdy nie będą. Drażni mnie, że media robią sensację pisząc, że jestem milionerem z Chicago. Rozmawiam z tobą tylko dlatego, że kiedyś byłem dzieckiem z małą liczbą opcji, ale okazało się, że to nie ma aż tak wielkiego wpływu na życie człowieka. Wpływ ma postawienie sobie celu. O tak, to przynosi efekty. Chciałbym opowiedzieć właśnie o moim doświadczeniu, aby zainspirować innych. A nie o pieniądzach, które są rzeczą wtórną.
- To jak to zrobić, żeby osiągnąć zamierzony cel, gdy wychodzi się z niewielkiego miasta?
- Oprócz celów i wytrwałości w dążeniu do nich zawsze ważne było dla mnie grono, w którym dorastałem. Uprawialiśmy razem sporty, graliśmy w „Jaka to książka” – na podstawie jednego akapitu, chodziliśmy w kimono po Jagiellońskiej, graliśmy w szachy jak najęci, mieliśmy swój zespół muzyczny – to był nieustający eksperyment kreatywności i wspólnego poznawania świata. Teraz jestem przez kilka dni w Polsce, odwiedzam moją babcię w Nowym Sączu, a przy tej okazji spotykam się ze znajomymi z tamtych czasów. Wszyscy świetnie sobie radzą, czy to w biznesie, czy w nauce.
- A motywacja, ambicje, ciężka praca?
- To oczywiste. Miałem bardzo chaotyczną młodość. Uczyłem się w ZSS 'SPLOT', potem trafiłem do Krakowa, a później do „szkoły Kołcza”. W szkole średniej miałem firmę, która składała komputery. Potem pracowałem w sklepie meblowym. Aż wreszcie zacząłem studiować, ale jeden kierunek mi nie wystarczył. Zrobiłem studia podyplomowe z informatyki. Jeszcze później zacząłem robić doktorat. Ale nawet wtedy jeszcze nie miałem skonkretyzowanych celów życiowych. Może w ogóle ich nie miałem w tamtym czasie. Trochę to wszystko trwało.
- Studiowałeś kulturę judaistyczną. Skąd pomysł na taki kierunek, przecież nie ma nic wspólnego z informatyką?
- Miałem może 10-11 lat, jak rodzice wysłali mnie na kolonię. Byłem jednym z najmłodszych uczestników. Na tej kolonii pojechaliśmy do Auschwitz-Birkenau. Po tej wycieczce miałem przez miesiąc depresję, płakałem po nocach. Później zacząłem więcej czytać o judaizmie, o tych dwóch światach, które istniały obok siebie i były tak od siebie odległe – w latach 90. nikt o tym w Sączu nie mówił. A później w moim życiu pojawił się Izaak Goldfinger. Poznałem go w czasie wymiany młodzieży, którą organizowało IV LO. Izaak został moim najlepszym przyjacielem i mentorem. Jeździłem do niego do Izraela. On był jednym z powodów, dla których zacząłem studiować ten kierunek. Napisałem pracę nt. młodości wojennej Izaaka – przeszedł przez pięć obozów koncentracyjnych, włącznie z Brzezinką. Zacząłem robić doktorat, ale moja ówczesna dziewczyna dostała stypendium na Uniwersytecie Chicago. Zdecydowaliśmy się wyjechać.
- Wyjechałeś do Stanów i tam…?
- Zacząłem pracować na budowie. To było bardzo brutalne doświadczenie. Polacy, którzy pracują na budowie, zwykle nie robią doktoratów (śmiech). Nie zdecydowałem się na karierę elektryka, ale wtedy wiele się dowiedziałem na temat prądu, natężenia, oporu i tym podobnych. Przez lata myślałem, że traciłem wtedy czas, ale prawdopodobnie bez tego doświadczenia nie stworzyłbym Power Tower.
Wreszcie zdecydowałem się na własną działalność. Nie mogłem już dłużej udawać, że pracuję dla kogoś - z reguły dzienne obowiązki kończyłem około 10. rano, a reszta to już było tylko udawanie połączone z nauką. Pamiętam, że szedłem wtedy plażą i obawiałem się przyszłości. Wiedziałem, że praca dla kogoś nigdy nie przyniesie mi satysfakcji. Dlatego zwolniłem się, kupiłem nowe auto i ... jak to w życiu bywa, wtedy złamałem sobie coś w obydwu stopach równocześnie - spędziłem dwa miesiące w łóżku bez środków do życia. Jak już mogłem chodzić, to zacząłem naprawiać komputery Polonii w Chicago. Później otworzyłem sklep internetowy, który okazał się niewypałem, firmę instalującą inteligentne domy, wersję yelp’a, w której klienci mogli się dzielić doświadczeniami z firmami oraz parę innych inicjatyw. Część z nich sprzedałem, większa część umarła śmiercią naturalną. Opowiadam ci to po to, aby pokazać, że ścieżka do wymarzonego celu nie jest usłana różami.
- Aż na stoku wpadłeś na genialny pomysł – wieża do ładowania telefonów komórkowych, która przyniosła finansowy sukces.
- To nie był genialny pomysł, to bardzo prosta rzecz. Pomysłów zawsze miałem, i mam, 150 na godzinę. Na stoku skończyła mi się bateria w telefonie. Stwierdziłem, że fajnie by było, gdyby można ją było doładować tu na miejscu. Zbudowałem to inżynieryjnie w głowie. Zacząłem rozmawiać o pomyśle z przyjaciółmi. Oni są przyzwyczajeni do tych moich dziwnych pomysłów. Pierwszy produkt budowaliśmy w garażu z drewna, żeby zobaczyć, czy to w ogóle może zafunkcjonować i jak. Potem miałem szczęście spotkać w Chicago niesamowitych ludzi. Większa część z nich to Polacy. I później poszło szybko…
- Ten sukces to kwestia przypadku? Że akurat trafiłeś w dziesiątkę z pomysłem na wieżę?
- Jaka jest definicja sukcesu? To połączenie odpowiedniego czasu z ciężką pracą, determinacją, obranym celem, zrozumieniem ekonomii i polityki. Wiele składowych. A do tego na pewno potrzebne jest też szczęście.
- Czyli to nie tak, że postawiłeś sobie cel: osiągnę sukces i na tym zarobię?
- Zawsze chodziło mi o pasję. Praca jest moją pasją. Jestem w pracy pierwszy i wychodzę ostatni. Ja kocham to, co robię. Definiując swoje możliwości wymyśliłem, że nie będę kwiaciarzem, czy restauratorem, ale właśnie technologiem. Codziennie patrzyłem też na moje motto życiowe, które przykleiłem sobie nad łóżkiem. To pomogło mi w określeniu dużych celów, podzieleniu ich na małe cele i rozłożeniu tego na kolejne kroki. Od tamtej pory wszystko zaczęło układać się w całość.
- To działa? Tak sugerują poradniki – definiuj cele, określ kolejne kroki działania.
- Nie wiem, co sugerują poradniki. Czytam za to chętnie książki, które traktują o psychice człowieka i o jej możliwościach. Patrzę na moją mamę, która wychodzi z choroby. Autosugestia i chęć życia to bardzo ważne czynniki w pokonywaniu choroby. To ważne też dla młodych ludzi, żeby o tym pamiętali. Dużą częścią mojego sukcesu było to, że nigdy się nie poddawałem. Nawet jeśli wcześniej nie udało mi się tak wiele przedsięwzięć. Nie jest ważne, w jaki sposób upadasz, ważne jak szybko wstajesz i że dalej dążysz do celu - choć to najtrudniejsze.
- Każda porażka czegoś uczy?
- Dokładnie, każda porażka nauczyła mnie czegoś nowego. To powodowało, że byłem bardziej otwarty na informację, bardziej otwarty na świat. Ważne jest, żeby młodzi ludzie zrozumieli, że nie miejsce zamieszkania czy otoczenie determinuje twoje możliwości. Trzeba walczyć, stawiać sobie ambitne cele i je realizować.
- A to motto wiszące nad łóżkiem jak brzmi?
- „Używać swoich talentów, żeby uczynić ten świat lepszym”.
- Bo Twoim celem jest wymyślanie kolejnych wynalazków, które mają pomóc ludzkości?
- Zanim umrę, chciałbym pomóc miliardowi ludzi.
- Jesteś idealistą, wierzysz, że można zmienić świat na lepsze?
- Ja nie wierzę. Wiem, że można.
- Jak to zrobisz?
- Może stworzę sztuczną inteligencję, nad którą pracuję? Może stworzę coś, o czym ludzie nawet nie będą wiedzieć, że ja to wymyśliłem.
- A ma to dla Ciebie znaczenie?
- Absolutnie nie. Po prostu chciałbym umrzeć z uśmiechem, który wywoła świadomość, że czegoś dokonałem.
- Nie mówisz – żeby mi było lepiej, żebym miał więcej, żebym osiągnął osobisty cel. Skąd ten idealizm?
- Jak to skąd? Z serca. W wieku 13-14 lat ustaliłem sobie strukturę wartości i właściwie nigdy jej nie zmieniłem. Teraz mam pełną wolność. Mogę robić, co chcę. Firma sama sobie radzi. A ja robię rzeczy niepowtarzalne: wprowadzam nowe technologie, wymyślam nowe. Jestem na pięknym etapie swojego życia. Wstaję o 6. rano, wyprowadzam psa, idę biegać, joga lub siłownia przez godzinę, biorę psa do pracy i pracuję po 12 godzin dziennie. Każdego dnia próbuję się też czegoś nauczyć, dużo czytam.
- Co na przykład wymyślasz?
- Chciałbym stworzyć butelkę wody, która jest inteligentna – miałaby w sobie małe laboratorium i oprócz tego, że serwowałaby odpowiednią ilość wody, to analizowałaby jej skład. Komórki rakotwórcze lubią kwaśną wodę. Można byłoby podłączyć laboratorium do telefonu. Telefon informowałby swojego użytkownika, że w jego sytuacji zdrowotnej nie powinien pić akurat tej konkretnej cieczy. A może aplikacja, która pozwoliłaby artystom wystawiać w czasie rzeczywistym dzięki jednemu kliknięciu w przycisk to, nad czym akurat pracują?
- Mieliśmy o pieniądzach nie rozmawiać, ale pieniądze zmieniają życie?
- Nie wiem.
- W Sączu wśród znajomych jesteś postrzegany jako człowiek sukcesu?
- Nie wiem, bo nie rozmawiam na ten temat.
- Masz teraz nagle więcej przyjaciół, bo przeczytali, że jesteś milionerem w Chicago?
- Zawsze byłem hermetyczny i sam dobierałem sobie przyjaciół. Moja „grupa wsparcia” była i jest zawężona, ale bardzo serdeczna. Jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo wiem, że gdyby mi się coś stało, gdyby podwinęła mi się noga, to mam do kogo zapukać. Poza tym mam cudowną dziewczynę i psa.
- Spuentujemy, że jesteś szczęśliwym i spełnionym człowiekiem?
- Absolutnie nie.
- Jak to?
- Szczęśliwym - tak. Spełnionym - jeszcze nie. To, co robię, to na razie zaledwie trampolina do tego, żeby coś naprawdę fajnego stworzyć. Mam wyznaczone cele, wartości, mam też technologię i doświadczenie.
- I jeszcze o Tobie usłyszymy?
- Zobaczymy (śmiech).
Czytaj w Dobrym Tygodniku Sądeckim: http://www.wydawnictwodobre.pl/upload/files/32%202016%281%29.pdf
Rozmawiała Jolanta Bugajska
Fot. JB
Może Cię zaciekawić
Powstała nowa partia - Unia Centrum
Powstanie nowej partii politycznej ogłoszono w niedzielę na konferencji prasowej z udziałem m.in. Hennig-Kloski oraz europosła Michała Koboski, k...
Czytaj więcejBp Szlachetka na pielgrzymce Radia Maryja: nie ma potrzeby uciekania się do in vitro, są „okna życia”
W kazaniu podczas wieczornej mszy pod szczytem Jasnej Góry biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej, krytykując in vitro, stwierdził, iż nie jes...
Czytaj więcejDr Kosiński: analiza tragedii na Giewoncie pomoże ratować ofiary piorunów na całym świecie
Ubrania na ludziach się paliły i rozrywały, buty wybuchały, a wokoło jak pociski latały duże odłamki skał. Takie sceny miały miejsce na Giew...
Czytaj więcejZarobki w Państwowej Straży Pożarnej wynoszą od 6 tys. do ponad 30 tys. zł brutto
Z danych Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wynika, że stan zatrudnienia w PSP na koniec maja 2026 r. wynosił 32 448 osób, z czego 30 ...
Czytaj więcejSport
Słońce, emocje i triumf Mariusza Doktora
Po ostatnich zmaganiach w niemal zimowej aurze, niedzielny turniej był prawdziwą nagrodą dla lokalnych graczy. 10 zawodników stanęło do walki o ...
Czytaj więcejMichał Probierz zrezygnował z funkcji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski
"Doszedłem do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej będzie moja rezygnacja ze stanowiska selekcjonera" - ...
Czytaj więcejSukces Limanowskiej Grupy Rowerowej na L’Étape Poland by Tour de France 2025
Mateusz Dyrek na podium – drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Największy sukces podczas tegorocznej edycji odniósł Mateusz Dyrek, któ...
Czytaj więcejKlaudia Zwolińska z brązowym medalem Mistrzostw Świata!
Pochodząca z Kłodnego (gmina Limanowa) Klaudia Zwolińska zdobyła przed chwilą brązowy w Mistrzostwach Świata w kajakarstwie górskim (K1) ...
Czytaj więcejPozostałe
IMGW ostrzega przed burzami i gradem
Komunikat pogodowy dotyczy całego obszaru południowej Polski w tym powiatu limanowskiego. Stopień zagrożenia: 1. stopień.Prawdopodobi...
Czytaj więcejKardynał Ryś powołał komisję do zbadania wykorzystywania seksualnego bezbronnych dorosłych
„Wysłuchanie i wyjaśnienie” - tak nazywa się powołana w piątek przez metropolitę krakowskiego kard. Grzegorza Rysia komisja, która zbada zj...
Czytaj więcejAtlantycki wyż kontra północne niże. Prognoza pogody dla Limanowej i okolic (1–9 lipca)
Sytuacja synoptyczna nad Europą jest mocno zróżnicowana. Podczas gdy zachód i centrum kontynentu opierają się na wyżu atlantyckim, nad resztą ...
Czytaj więcejIMGW wydaje ostrzeżenie drugiego stopnia
Tropikalne dni, duszne noce Ostrzeżenie ma wysoki, 80-procentowy stopień prawdopodobieństwa i wejdzie w życie w sobotę. Co istotne, pr...
Czytaj więcej- Powstała nowa partia - Unia Centrum
- Bp Szlachetka na pielgrzymce Radia Maryja: nie ma potrzeby uciekania się do in vitro, są „okna życia”
- Dr Kosiński: analiza tragedii na Giewoncie pomoże ratować ofiary piorunów na całym świecie
- Zarobki w Państwowej Straży Pożarnej wynoszą od 6 tys. do ponad 30 tys. zł brutto
- Od oszustw „na wnuczka” do nielegalnego hazardu
Komentarze (0)