25°   dziś 27°   jutro
Niedziela, 30 sierpnia Róża, Szczęsny, Feliks, Małgorzata, Benon, Jowita

Naukowiec: miedze znikają z polskiego krajobrazu; warto je chronić

Opublikowano  Zaktualizowano 

Wąskie, ciągnące się pasami pola, oddzielone miedzami i polnymi drogami, tworzą charakterystyczny krajobraz dużej części Polski. Są też ostoją bioróżnorodności oraz śladem dawnych tradycji. Dziś ten krajobraz zanika wskutek scalania gruntów i intensyfikacji rolnictwa - zwraca uwagę prof. Andrzej Wuczyński.

Naukowiec z Instytutu Ochrony Przyrody PAN przekonuje, że warto ten krajobraz chronić - zarówno ze względu na walory przyrodnicze, jak i znaczenie kulturowe.

W najnowszej publikacji, która ukazała się w czasopiśmie „Landscape Ecology”, dr hab. inż. Andrzej Wuczyński, prof. IOP PAN, zaprezentował interdyscyplinarną charakterystykę miedz oraz możliwości wykorzystania ich biokulturowego znaczenia dla ochrony unikalnego krajobrazu Polski. Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP, układ długich, wąskich działek rolnych, biegnących równolegle obok siebie i oddzielonych pasami nieuprawianej ziemi bywa określany nazwą pól wstęgowych.

- Krajobraz ten powstawał przez pokolenia wraz z dzieleniem ziemi między kolejnych spadkobierców, z czasem został uświęcony tradycją i sposobami gospodarowania. Przetrwał nawet okres powojennej kolektywizacji, wyróżniając Polskę spośród innych państw postkomunistycznych. Dziś tworzy unikalny, mozaikowy i niezwykle malowniczy system ekstensywnego rolnictwa, zajmujący ogromne przestrzenie, zwłaszcza we wschodniej i środkowej części Polski - powiedział.

Zobacz również:

Liniami oddzielającymi wąskie pola są tzw. pasma śródpolne. Mogą być to miedze, rowy, polne drogi, skarpy, tarasy czy szpalery drzew. Choć zajmują niewielką powierzchnię, ich znaczenie przyrodnicze i krajobrazotwórcze jest bardzo duże.

Zespół prof. Wuczyńskiego przebadał na Dolnym Śląsku 70 półkilometrowych odcinków takich pasm, wykazując ich duże zróżnicowanie strukturalne oraz bogactwo flory i fauny (roślin, mszaków, ptaków, owadów). Naukowcy ustalili, że w intensywnie użytkowanym krajobrazie rolniczym pasma bywają najważniejszymi ostojami roślin i zwierząt, w tym tych objętych ochroną. Pełnią funkcję banków nasion, barier lub korytarzy ekologicznych, miejsc rozrodu, żerowania i schronienia, m.in. ptaków, bezkręgowców, nietoperzy.

- Ich znaczenie wynika właśnie z tego, że różnią się od otaczających upraw. Przyroda bardzo chętnie zagospodarowuje sobie takie strefy - wytłumaczył prof. Wuczyński.

Historycznie najważniejszymi strukturami śródpolnymi były miedze, które oprócz znaczenia przyrodniczego mają jeszcze inne funkcje. Przez stulecia wyznaczały nienaruszalne granice własności, traktowano je też jako miejsca o szczególnej duchowości, z którą wiązał się system zakazów, nakazów, obrzędów i wierzeń.

Np. w dawnych czasach przesuwanie granic traktowano jako grzech przeciwko Bogu i ludziom. Spory graniczne ciągnęły się przez pokolenia, bywały dziedziczną klątwą, a nierzadko były krwawo rozstrzygane. W zachodniej Polsce w XV w. powołano nawet specjalny sąd, który zajmował się wyłącznie sprawami o granice dóbr szlacheckich i funkcjonował aż do rozbiorów.

Graniczne usytuowanie miedzy sprawiało, że w tradycji ludowej była przez ludzi religijnych traktowana jako magiczny, nieprzekraczalny i święty fragment przestrzeni. Z tego powodu miedze były miejscami pochówków specjalnej kategorii ludzi: nieślubnych dzieci i samobójców, a także typowym obszarem przebywania dusz pokutujących.

- Bogate wątki wierzeniowe opisują miedze jako siedlisko i obszar działania rozmaitych istot nadprzyrodzonych, np. demona polnego znanego jako południca. Zjawy te miały ludzi straszyć i napastować, przyprawiać o choroby, zamieniać lub porywać dzieci pozostawiane na miedzach. Wierzono więc, że kobiety krótko po porodzie nie powinny przekraczać miedz, że nie wolno kłaść tam niemowląt ani rozpalać ognisk - wymienił naukowiec.

Z czasem siła tych wierzeń osłabła, ale duchowy wymiar miedz nie zniknął całkowicie. Część ich symbolicznego znaczenia przejęły praktyki religijne. - To dlatego przy granicach pól i polnych drogach do dziś stawiane są kapliczki i krzyże, a teren wokół tych obiektów jest przez miejscową ludność pielęgnowany i traktowany z szacunkiem - zauważył prof. Wuczyński.

Przytoczył też zapomnianą wypowiedź Melchiora Wańkowicza o szczególnej pozycji miedzy w polskiej kulturze. Pisarz wskazał pięć „świętych M” tworzących symbole polskości: Matka Boska, Mickiewicz, Moniuszko, Matejko i miedza.

- Zaliczenie miedz do największych świętości Polaków nakłada szczególną powinność ich ochrony - podkreślił ekolog. Dlatego w swojej publikacji postuluje, aby krajobraz pól wstęgowych postrzegać jako część polskiego i europejskiego dziedzictwa kulturowego i krajobrazowego.

- W Europie istnieją pewne charakterystyczne krajobrazy znaczone siecią struktur liniowych, posiadające własne nazwy, a często też status ochronny, np. krajobrazy żywopłotowe w Anglii, Francji czy Czechach. My także mamy swój charakterystyczny i uświęcony tradycją krajobraz, ale go nie cenimy i nawet nie potrafimy nazwać. Odkurzone tu określenie „krajobraz pól wstęgowych” jest nieznane i niezakorzenione w oficjalnej terminologii - powiedział badacz.

Obecnie krajobraz ten szybko zanika. Główną przyczyną są względy ekonomiczne: gospodarowanie na niewielkich działkach jest nieopłacalne, a współczesne maszyny rolnicze wymagają dużych, otwartych i jednolitych powierzchni. Grunty są więc scalane, a drobnołanową mozaikę różnych upraw zastępują rozległe pola obsiane tymi samymi gatunkami roślin.

Wraz z granicami pól znikają szpalery drzew, krzewy, przydrożne skarpy i inne niewielkie elementy różnicujące krajobraz i kluczowe dla bioróżnorodności.

Proces nie dotyczy wyłącznie Polski. Pod koniec XX w. setki tysięcy kilometrów liniowych elementów krajobrazu usunięto m.in. we Francji, Finlandii i Wlk. Brytanii.

Naukowiec uważa jednak, że ochrona krajobrazu pól wstęgowych jest w Polsce możliwa, wymaga jednak motywacji wykraczających poza względy ekonomiczne.

Jego główną propozycją jest sięgnięcie po koncepcję „świętych miejsc przyrodniczych” (ang. Sacred Natural Sites). - Chodzi o obszary zachowywane przede wszystkim dlatego, że określona społeczność przypisuje im szczególne znaczenie kulturowe lub duchowe. Ochrona przyrody jest w takim przypadku efektem pielęgnowania wartości ważnych dla miejscowej ludności - wyjaśnił.

Jak dodał, początkowo do takich miejsc zaliczano święte gaje, źródła czy pojedyncze drzewa i skały. Z czasem koncepcję rozszerzono na całe rzeki, góry i krajobrazy. Znalazła też miejsce we współczesnych międzynarodowych systemach ochrony przyrody.

- „Święte miejsca przyrodnicze” stanowią najstarszą formę ochrony przyrody w historii ludzkości, choć dopiero w ostatnich dwóch dekadach zyskały znaczenie jako globalna koncepcja konserwatorska. Jej wymiar religijny może mieć szczególne znaczenie w Polsce - kraju o mocno zakorzenionym katolicyzmie - powiedział naukowiec.

Równocześnie zaznaczył, że ochrona pól wstęgowych nie może sprowadzać się do próby zatrzymania współczesnego rolnictwa ani do przekształcenia wsi w skanseny. Nie wystarczy również samo przekonywanie, iż na miedzach żyją rzadkie rośliny czy zwierzęta. Pola nadal muszą być użytkowane, a ich właściciele muszą mieć możliwość utrzymania się z gospodarowania.

Takie założenia leżą też u podstaw innych mechanizmów polityki konserwatorskiej, nieobecnych w Polsce. Przykładem jest program ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) o nazwie „Globally Important Agricultural Heritage Systems” (GIAHS). Został stworzony z myślą o ochronie tradycyjnych systemów rolniczych wraz z ich bioróżnorodnością, praktykami gospodarowania i wartościami kulturowymi.

Innym użytecznym rozwiązaniem mogą być tzw. OECMs (ang. Other Effective Area-Based Conservation Measures), czyli pomocnicze formy ochrony obszarowej. Ochrona przyrody nie jest tam podstawowym celem, ale sposób zarządzania nimi zapewnia długoterminową ochronę bioróżnorodności.

Zdaniem prof. Wuczyńskiego polskie pola wstęgowe są dobrym kandydatem do zastosowania tego typu rozwiązań, ponieważ łączą bogactwo przyrodnicze ze śladami tradycji i wielopokoleniowego gospodarowania. - Należy przy tym mieć świadomość, że ich wdrożenie jest niełatwe, wymaga dostosowania rozwiązań do polskich warunków, zmian prawnych, a także współpracy głównych uczestników: społeczności wiejskich, administracji, instytucji religijnych, naukowych i innych - podkreślił.

W jego opinii w Polsce część tych założeń można realizować z pomocą parków krajobrazowych. - Ich granice mogłyby obejmować w większym niż obecnie stopniu także tradycyjne krajobrazy rolnicze. Atutem parków jest też sprawność organizacyjna, rozbudowana działalność edukacyjna i bezpośredni kontakt ze społecznościami lokalnymi - zauważył.

- Najważniejsza zmiana musiałaby jednak nastąpić wcześniej w świadomości Polaków. Trzeba najpierw dostrzec i docenić wartość otaczającego krajobrazu. Zauważyć, że wąskie pasy pól i biegnące pomiędzy nimi miedze są czymś więcej niż nieefektywnym reliktem dawnego rolnictwa - podsumował.

Katarzyna Czechowicz (PAP)

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Naukowiec: miedze znikają z polskiego krajobrazu; warto je chronić"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]