-4°   dziś -4°   jutro
Niedziela, 11 stycznia Teodozjusz, Honorata, Matylda, Feliks, Marta

Ptaki też ludzie

Opublikowano 

Zapraszamy do przeczytania najnowszego felietonu, którego autorem jest PAPA:

Palacz z kotłowni, w filmie „Miś”, tłumacząc kierowniczce meandry aury przełomu roku ujął to najlepiej „Jak jest zima, to musi być zimno”. Przypomniała mi się słynna zima przełomu 1978/1979 r, która, o mały włos, wykończyłaby PRL wcześniej, niż zrobili to potem robotnicy z Wałęsą. Pani, Panie, co to się wtedy działo!!!. Nawet czołgi usuwały śnieg, przynajmniej w Dzienniku Telewizyjnym. Co prawda wtedy było gruuubo ponad 30 stopni mrozu i zaspy na parę metrów ale i to, co teraz za oknem, robi wrażenie. Minus 15, a słyszałem, że i więcej, śnieg – normalnie jak na gorącej politycznie Grenlandii. 

Pomyślcie o ptakach. Nie o gołębiach (będę okrutny, ale nie lubię tych sraluchów okupujących Rynek), ale tych leśnych i podwórkowych. One przez ostatnie lata trochę odzwyczaiły się od mrozów, zamarzniętej ziemi i skutych lodem rzek i potoków. Coraz mniej i w miasteczkach i na wsiach domostw, w których hodowane są kury, więc taki wróbel, inny dzięcioł czy gil nie ma gdzie „zakosić” paru ziarenek i uszczknąć wody do popicia. Nie wiem, nie znam się, ale mam intuicję, że to może być jedna z przyczyn zmniejszenia się stad wróbli. Kiedyś były wszędzie. Zawsze w stadach, zawsze płochliwe, zawsze wywołujące uśmiech tym swoim krzątaniem i rozgardiaszem. A przecież są jeszcze sikorki, gile i jemiołuszki. 

Wszystkie one mają teraz trudny czas i warto byłoby im pomóc. Nie ma nic fajniejszego niż obserwacja przelotów do karmnika i różnych taktyk stosowanych przez te mniejsze i większe. A i satysfakcja, że maluchom się pomoże jest warta wydania paru złotych na karmę. Najlepsze są nie gotowce zrobione nie wiadomo z czego, nie pszenica a słonecznik czy rzepak (ziarna) lub siemię lniane. Może być też owies. Jak już w ogóle chcemy czuć się jak ptasi dobroczyńca to wytarzajmy te ziarna w rozpuszczonym tłuszczu (smalec najlepszy) i poczekajmy aż nam to wszystko na patelni stężeje. Możemy też ptaszkom sprzedać np. wyjętą z rosołu marchewkę – będą dziobać i dziurawić aż miło (tylko żeby za długo nie siedziała, bo przecież niby lodówka na polu, ale jednak pleśnieje).

Zobacz również:

Będzie pełen sukces, niech Magda Gessler się chowa. Będziemy królami osiedla a ptasia drużyna będzie krążyć niczym kurierzy przed świętami. Że tak się wyrażę, nasze ptaki będą „wypasione”. 

Ważna jest też systematyczność – zasadniczo jak zaczniemy karmić to nie powinniśmy nagle przestawać. Ptasia czereda oznacza sobie bowiem taką stołówkę na GPSach i głupio byłoby z naszej strony gdybyśmy im ten lokal tak nagle zamknęli. 

No i woda – zadbajmy o poidełko. Zima i mróz to czas, kiedy ptaki cierpią z pragnienia. Gdzie niby mają się tej wody napić? Dlatego jak im przy karmniku wystawimy świeżutką wodę (tylko w odpowiednim pojemniczku) to będzie jak Pan Bóg przykazuje. Przecież dobre jedzonko pasuje popić, żeby żołądkowi robotę ułatwić. 

A jak słoninka to koniecznie niesolona. Niesolona. Ptaki nie tolerują soli, więc jak powiesimy za oknem czy na drzewie solony kawałek, to tak, jakbyśmy naszym fruwającym braciom podali truciznę. I nie chleb – on dla ptaków jest jak fast food dla nas – zapyta, tuczy ale nie żywi. 

Św. Franciszek z Asyżu prosił nas, żebyśmy zwracali uwagę na naszym braci mniejszych. Odebraliśmy im środowisko, zalaliśmy asfaltem i betonem. Ułatwmy im zimę. Niewiele trzeba. 

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Ptaki też ludzie"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]