0°   dziś 4°   jutro
Sobota, 23 listopada Adela, Klemens, Klementyna, Felicyta

Zadziałało 'wczesne ostrzeganie'. Ujęcia bezpieczne

Opublikowano 23.05.2014 11:25:12 Zaktualizowano 05.09.2018 08:09:52 pan

Mszana Dolna. Dwie doby zajęło pracownikom mszańskiego ZGK usuwanie skutków powodzi powstałych przy ujęciach miejskiego wodociągu. Jak mówi burmistrz, sytuacja była poważna, na szczęście zadziałał system „wczesnego ostrzegania” i w porę zareagowano. Nie było żadnych przerw w dostawach wody dla mieszkańców, a od wtorku ujęcia funkcjonują na 100 % możliwości.

Już we wtorek miejskie służby ustabilizowały trudną sytuację mszańskiego wodociągu. Przypomnijmy, że pod koniec minionego tygodnia z powodu intensywnych opadów deszczu oraz wezbrania rzek i potoków, zagrożone były ujęcia „Adamczykowy” oraz „Szklanówka”.

Jak w piątek informował Zakład Gospodarki Komunalnej, występował brak zasilania ujęcia na potoku Adamczykowym oraz bardzo małe zasilanie na potoku Szklanówka. Do progów nie można było dojść, a obydwa ujęcia były mocno zamulone.

Wezbrana woda naniosła na progi ujęciowe kamienie, tony żwiru, głazy i wszystko, co tylko napotkała na swojej drodze. Na szczęście system 'wczesnego ostrzegania' pozwolił ZGK na zamknięcie dostępu do zbiorników z wodą już tam nagromadzoną.

- Ale i tak straty są poważne: roboty na potoku, czyszczenie filtrów, pompowanie wody z zalanych pomieszczeń obu stacji, naprawa pomp, osuszanie itp. pochłoną ok 80 tys złotych - wylicza burmistrz. - Zdarzenia z ostatnich dni pokazały nam jeszcze jedno: lokalizacja bezpośrednio na korycie progów wyłapujących wodę do zbiorników nie obroni się nigdy. Przy tak gwałtownych zjawiskach w ciągu kilku minut oba ujęcia przestają spełniać swoją funkcję. Nadają się jedynie do zamknięcia. Ich powtórne uruchomienie to kwestia tygodni, a przecież w tym czasie kilka tysięcy ludzi potrzebuje czystej wody. Nasze więc starania, by ujęcie bardziej zagrożone i w znacznym stopniu dziś uszkodzone, 'przenieść' na teren wolny od zagrożeń była słuszna i właściwa - zauważa Tadeusz Filipiak.

- Kryzys udało się zażegnać w ciągu dwóch dób. Wszystko, co było zalane i zamulone, zostało wypłukane. Zrobiliśmy to własnymi siłami i dzięki ogromnej pomocy pracowników spółki Górna Raba oraz zaangażowaniu jej prezesa, Romana Duchnika. Udostępnili nam urządzenie, które pomogło nam rozwiązać problem. Na tyle szybko, że mieszkańcy nawet nie zauważyli, że były jakiekolwiek kłopoty. Udało się z tym uporać w sposób wręcz nieoczekiwany - mówi burmistrz Mszany Dolnej, Tadeusz Filipiak. - Zadziałało nasze „wczesne ostrzeganie”. Gdybyśmy się zagapili, to mielibyśmy ogromny kłopot i usuwanie szkód trwałoby nie dwa dni, a pewnie dwa tygodnie - przewiduje.

Samorząd przygotował się także na wypadek bardziej długotrwałych opadów, uniemożliwiających przeprowadzenie koniecznych prac przy ujęciach. W dwóch miejscach na terenie miasta – w Rynku oraz na ul. Matejki – ustawiono duże, zdezynfekowane zbiorniki z wodą pitną, z których mogli korzystać mieszkańcy, w razie gdyby woda z wodociągu nadawała się jedynie do celów sanitarnych.

- Dostawy wody były zabezpieczone, nie było żadnych przerw czy zauważalnych zmian. Dla mieszkańców przygotowano zbiorniki z wodą pitną, z których mogli korzystać. Opróżniony został ten, który znajdował się na mszańskim rynku, w drugim punkcie nie było to potrzebne - mówi Tadeusz Filipiak. - Był taki moment, że mieliśmy 5-10% wody i wtedy zapaliła się nam czerwona lampka. Ale to minęło, woda w potokach oczyściła się bardzo szybko. Dzięki temu po udrożnieniu, te filtry spokojnie sobie poradziły z zanieczyszczeniem i woda jest czysta, a zbiorniki są pełne - dodaje.

Jak mówi burmistrz, sytuacja była bardzo poważna i przyprawiła służby o przysłowiową „gęsią skórkę”. - Strach miał wielkie oczy i po prostu baliśmy się, ale tym razem los nam sprzyjał - twierdzi. - W tej chwili zbiorniki są pełne, a ujęcia funkcjonują na sto procent swoich możliwości. Możemy spać spokojnie - zapewnia Tadeusz Filipiak.

(Fot.: archiwum)

Komentarze (1)

anilec
2014-05-23 16:24:47
0 0
'Na szczęście system 'wczesnego ostrzegania' pozwolił ZGK na zamknięcie dostępu do zbiorników z wodą już tam nagromadzoną'

' roboty na potoku, czyszczenie filtrów, pompowanie wody z zalanych pomieszczeń obu stacji, naprawa pomp, osuszanie itp. pochłoną ok 80 tys złotych'

Cudowny system - o intensywnych opadach, bębniono kilka dni przed opadami. Ten system powinien nosić GODNOŚĆ - system dwudziestego drugiego wieku.
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Zadziałało 'wczesne ostrzeganie'. Ujęcia bezpieczne"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na [email protected]