Sobota, 10 kwietnia
Michał, Makary, Terencjusz, Borysława

"Limanowskie Veto", czyli politycy i przedsiębiorcy o lokalnej gospodarce wobec obostrzeń

26.02.2021 13:09:00 PAN 32 19104

Limanowa. Dziś po godzinie 10:00 na płycie limanowskiego rynku miała miejsce konferencja prasowa partii KORWiN pod nazwą Limanowskie Veto, na którą zaproszono lokalnych przedsiębiorców.

- Sprzeciwiamy się lockdownowej polityce rządu. W naszym kraju ma teraz miejsce zabijanie trzech wartości, najbliższych każdemu wolnościowcowi: wolność, własność i sprawiedliwość – mówił Barłomiej Górka ze struktur Młodych dla Wolności. Jak przekonywał, zarówno przedsiębiorcy jak i konsumenci, mają dość przestrzegania obostrzeń, które dotykają wielu dziedzin życia. 

Głos zabierał także Ryszard Wilk, działacz konfederacji, a jednocześnie przedsiębiorca. - Kto ma rację 24 godziny przed innymi, ten przez dobę uchodzi za idiotę. My już w marcu podczas pierwszego lockdownu mówiliśmy, że takie zamykanie ludzi nie ma sensu, dziś mamy twarde dane które potwierdzają to, o czym wtedy mówiliśmy – powiedział, przedstawiając informację o liczbie zgonów spowodowanych wyłącznie przez COVID-19 w zestawieniu ze zgonami z innych powodów, które jego zdaniem mogły wynikać z ograniczonego dostępu do służby zdrowia. Wspomniał też o wymiarze gospodarczym, za przykłada stawiając prowadzoną przez siebie firmę fotograficzną. - Za tamten rok miałem ponad 80% spadku obrotów. Rząd cały czas „ratuje” nas tarczą, ale nie da się tak robić w nieskończoność, a pieniądze na tarczę nie są brane z powietrza, tylko z pieniędzy podatników – przypomniał. - Nie chcemy tarcz, chcemy znów otworzyć gospodarkę, to jedyna recepta na powrót do normalności. 

Paweł Mołoń z krakowskiej restauracji Tesone opowiadał o kulisach działalności lokalu, który już od października ubiegłego roku przyjmuje gości, mimo wielu kontroli policji i sanepidu. Informował także o tym, że na terenie Krakowa coraz więcej restauracji decyduje się na wznowienie działalności. 

Głos zabierali także przedsiębiorcy z Limanowszczyzny. O tym, że wsparcie dla branży gastronomicznej jest niewystarczajace, przekonywał przedstawiciel firmy Zieliński, porównując to na jakie pieniędze mogła liczyć stacja benzynowa, a na jakie dom weselny. - Rozmawiam z przedsiębiorcami z innych branż. Przyznają: my dostaliśmy pieniądze, ciebie zamknęli. Teraz czekają pod płotem, kiedy my sprzedamy się za 20% wartości – powiedział rozgoryczony. 

Problemy branży fitness zaprezentował Marcin Miśkowiec z Fabryki Mocy. - Z tarczy PFR, która rzekomo jest tak skuteczna, trafia jedynie do 15% przedsiębiorców z branży. Specyfika naszej pracy jest taka, że większość trenerów pracuje w oparciu o umowę-zlecenie, stąd tak ciężko skorzystać z tych pieniędzy – mówił. - Posługując się naszym przykładem: rząd nakazał zamknięcie siłowni w październiku ubiegłego roku, od tej pory co miesiąc otrzymujemy wsparcie w wysokości 2 tysięcy złotych, co wystarcza nam na zapłacenie rachunków za prąd – dodał. 

Zdaniem Małgorzaty Łąckiej, kierownik gastronomii w Hotelu Limanova, największym problemem branży gastronomicznej, hotelarskiej i weselnej jest niepewność i brak informacji. - O swoje dalsze zatrudnienie pytają pracownicy, jak długo to wszystko będzie trwało, a my nie wiemy co im powiedzieć. Dzwonią klienci, chcą organizować swoje przyjęcia, choć nie mają możliwości by one mogły się odbyć, inni je przekładają na kolejne terminy. Nie znamy odpowiedzi na te pytania. Największym problemem branży jest to, że nie wiemy w którym miejscu się znajdujemy, na co mamy się przygotować w kolejnych miesiącach. Oczekujemy jasnych informacji od rządzących, żebyśmy dalej mogli pracować – mówiła Małgorzata Łącka. 

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo [email protected]