Piątek, 12 sierpnia
Lech, Euzebia, Innocenty, Hilary, Hilaria, Julian

„Weź nie pytaj, weź... zaczekaj”

13.02.2022 00:35:00 PAN 36 11119

Felieton. Władze miasta zaczynają mieszkańców traktować jak naiwne dzieci, którym można wiele obiecać, byle bez podawania konkretów – tak, żeby przypadkiem nikt nie mógł z tych deklaracji rozliczyć. Felieton Przemka Antkiewicza.

Termin – to chyba najbardziej nielubiane słowo w limanowskim magistracie, czemu ostatnio głośno daje wyraz sam burmistrz Władysław Bieda. Podczas styczniowej sesji stwierdził nawet, że nie będzie już publicznie podawał żadnych planów i przewidywań, dotyczących terminów działań podejmowanych przez samorząd. 

- Sami państwo widzą, że z różnych przyczyn proces inwestycyjny jest często procesem skomplikowanym. Wielokrotnie już mówiłem w różnych miejscach, nawet do mediów, że nie będziemy już podawać żadnych dokładnych terminów, bo w związku z tym, że w trakcie realizacji często wynikają różne takie sprawy, które wcześniej trudno było przewidzieć i przez to termin się przesuwa, to później wszyscy z wielką satysfakcją przybiegają, mówiąc: „No, powiedzieliście, że na wtedy i wtedy, a przesunęło się znowu”. Dlatego, teraz gdy jestem o takie sprawy pytany, odpowiadam, że z wystarczającym wyprzedzeniem poinformujemy mieszkańców, że na przykład za dwa tygodnie będzie to zakończone – powiedział radnym i przysłuchującym się sesji mieszkańcom.

Innymi słowy, można obiecać wszystko, bo – jak wielu twierdzi – to nic nie kosztuje. A jeśli nie zadeklarujemy przy tym żadnego terminu, to z tych zapowiedzi nie będzie można nas rozliczyć. Wygodne, prawda? Ciekawe, czy w relacjach z wykonawcami przedłużających się inwestycji burmistrz będzie tak samo wyrozumiały, jak mają być mieszkańcy wobec włodarzy samorządu, których wybrali. „No bo wie pan, panie burmistrzu, wpadła nam inna robota, pilniejsza i za większe pieniądze. Ale damy znać jak będzie gotowe, pan się nie martwi”. Albo czy tak samo wyrozumiałe wobec miasta są instytucje współfinansujące rozmaite przedsięwzięcia? Przecież to kuriozum.

Zostaje jeszcze pytanie – co będzie dalej? Czego jeszcze burmistrz nie zechce powiedzieć mieszkańcom, by potem nie słyszeć głosów rozczarowania? Jakie sprawy, które dziś nazywamy publicznymi, pozostaną za zamkniętymi drzwiami gabinetów? 

A czy jest z czego rozliczać? Weźmy sam 2021 rok i deklaracje władz miasta: budowa dworca miała rozpocząć się w lipcu, a publiczna komunikacja miała ruszyć w wariancie optymistycznym na koniec czerwca, w pesymistycznym zaś – dopiero we wrześniu. Co z tego udało się zrealizować? 

W mieście w ostatnich miesiącach działo się sporo – zakończono rewitalizację rynku, powiększono park miejski, który zyskał zupełnie nowe atrakcje, zbudowano wielopoziomowy parking, a LDK i biblioteka mają nowoczesną siedzibę. To zadania, których koszty idą w dziesiątki milionów złotych. Dostrzegają to autorzy rankingów i kapituły konkursów. Oczywiście, że jest się z czego cieszyć. Ale po drugiej stronie są rzeczy zdecydowanie mniejsze, może dla samorządowców wręcz błahe, ale będące codziennym utrapieniem mieszkańców – jak choćby dziurawe drogi osiedlowe. Są problemy, których rozwiązanie nie wymaga złożenia wniosków i skutecznego aplikowania o pieniądze – na przykład parkowanie w Małym Rynku. 

Zresztą w sprawie nie chodzi wyłącznie o inwestycje. Do końca 2021 roku samorząd miał opracować gminną ewidencję zabytków, tymczasem prace nad dokumentem zawieszono. Mieszkańcy mieli też zobaczyć wstępne zapisy uchwały krajobrazowej – do dziś to nie nastąpiło, a mamy połowę lutego. 

Czara goryczy przelała się przy sprawie lodowiska, które po trzyletniej przerwie zaczęto montować dopiero w trakcie ferii zimowych, a już po ich zakończeniu okazało się, że obiekt w ogóle nie zostanie uruchomiony. Wiele osób zastanawia się, w tym i ja, czy naprawdę trzeba było czekać aż do stycznia, żeby w magistracie w ogóle zacząć myśleć o lodowisku? Przecież kalendarze wiszą w każdym pokoju i gabinecie, w każdym urzędzie... A i zimę za oknami widać było. 

Jak zatem widać, czas i terminy mogą mieć kluczowe znaczenie. Warto o tym pamiętać.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo [email protected]