byle_nie
Komentarze do artykułów: 1477
No proszę, znowu festiwal przecinania wstęg przez tych, co jedynie „deptali ścieżki”! Wichry, Mularczyki i inne „lasery” dwoją się i troją w blasku fleszy, jakby sami te pieniądze z portfela wyjęli. Prawda jest taka, że obecny rząd i koalicja muszą teraz realnie wykładać kasę i łatać dziury po tym radosnym rozdawnictwie, które miało tylko jeden cel, kupienie głosów. Łatwo jest planować „na wieczne nigdy” i obiecywać złote góry w poprzednich kadencjach, gdy za realizację i rachunki musi płacić ktoś inny. To, co teraz widzimy w Limanowej, to po prostu urealnianie projektów, które wcześniej istniały głównie na papierze i w PR-owych postach. Zejdźcie na ziemię, zakute ... – propaganda sukcesu nie sfinansuje asfaltu ani betonu. Czas przyznać, kto tu naprawdę dowozi tematy, a kto tylko robił sobie darmową kampanię za państwowe. Ciemny lud już tego nie kupi!
A no tak, ha ha ha.
Miałem nie komentować, ale ten nagły „autorski” dodatek do wymagań konkursowych o 5-letnim stażu kierowniczym w kulturze lub promocji bije po oczach bardziej niż neony LDK. Fascynujące, jak ewoluują kryteria – wcześniej dało się wybrać dyrektora bez tak rygorystycznych, a zarazem „szczęśliwie” dopasowanych zapisów. Czyżbyśmy byli świadkami nowej świeckiej tradycji, gdzie konkursu nie wygrywa się wizją, a precyzyjnie skrojonym pod kogoś regulaminem?Jeśli to ma być ta nowa jakość w mieście, to gratuluję poczucia humoru, bo o transparentności zapomniano wspomnieć. My to widzimy i nie odpuścimy – każda kolejna wtopa i ustawianie poprzeczki pod konkretny wzrost tylko to potwierdza. W Limanowej stabilnie i bez zmian w mentalności, za to z rozmachem w omijaniu ducha zdrowej rywalizacji. Czekamy na kolejne akty, bo czujność mieszkańców nie śpi. Skoro widać, o co toczy się gra, czas głośno pytać o zasady.
I’m not even going to comment on that.
A pensje zmalały, czy tylko godziny uległy zmianie?
Na oficjalne „białe dymne” musimy poczekać. Czyżby w limanowskim magistracie zabrakło tuszu w drukarce, czy może proces wyłaniania dyrektora LDK jest tak mistyczny, że wymaga wielotygodniowej medytacji nad czterema teczkami kandydatów? Skoro konkurs oficjalnie rozstrzygnięty, a na placu boju pozostały same „swoje” i uznane marki – od obecnej pani dyrektor po twarze z magistratu i Pana dyrygenta – to ta przedłużająca się cisza zaczyna brzmieć głośniej niż orkiestra dęta na odpuście. Czy to tylko skrupulatność biurokracji, czy może trwają jeszcze nerwowe zakulisowe negocjacje, by „przypadek” na pewno okazał się właściwym wyborem? Szanowni włodarze, czy dowiemy się w tej pięciolatce, kto weźmie klucze do kultury, czy mamy zacząć wróżyć z fusów w Kinie Klaps, bo oficjalna informacja utknęła gdzieś między piętrami urzędu?
To, co wydarzyło się na sesji, to nie „niedopatrzenie”, ale kpina z mandatu radnego i mieszkańców. Sytuacja, w której wiceprzewodniczący Adam Król „teleportuje się” do sali przez internet, mimo że przepisy wykluczają tryb zdalny, dyskwalifikuje go jako funkcjonariusza. Jeśli nie masz czasu pojawić się tam, gdzie decydują się losy miasta – zrezygnuj. Dalsze pełnienie funkcji przez radnego to policzek dla praworządności. Dieta za ten dzień musi zostać zwrócona; płacenie za „obecność widmo” to marnowanie publicznych pieniędzy. Przez tę radosną twórczość pod znakiem zapytania stają uchwały o podatkach i śmieciach na 2026 rok. Jeśli nadzór je uchyli, miasto czeka paraliż, za który zapłacimy my wszyscy. Magistrat nie może udawać, że nie widzi pustego krzesła – protokół poświadczający obecność osoby nieobecnej to skandal. Panie radny, czas na honorowe wyjście i dymisję.
Przed zamieszczeniem tak ważnych dokumentów powinno się sprawdzić trzy razy.
Miesiąc zwłoki w ogłoszeniu nazwisk to o miesiąc za dużo. W konkursach publicznych transparentność powinna być standardem, a nie łaską urzędu dawkowaną po tygodniach milczenia. Skoro na liście widnieje nazwisko osoby z bliskiego otoczenia magistratu, rodzą się oczywiste pytania o bezstronność i równe szanse dla wszystkich kandydatów. Będziemy patrzeć władzy na ręce – i to bardzo uważnie. Każdy dokument, każda decyzja komisji i każdy ewentualny konflikt interesów zostanie prześwietlony. Czy to konkurs na kompetencje, czy może na 'swoje' nazwisko? Czy osoba ubiegająca się o fotel dyrektora mogła mieć jakikolwiek wpływ na proces przygotowania konkursu? Limanowa zasługuje na merytoryczny wybór, a nie teatr cieni. Czekamy na jawność protokołów z posiedzeń komisji. Sprawdzimy każdy detal, bo kultura to dobro wspólne, a nie prywatny folwark.
Czy w tym mieście mamy jeszcze burmistrzynię, która trzyma rękę na pulsie, czy tylko bierną obserwatorkę płynącą z nurtem przez najbliższe 5 lat? Fakt, że urząd przyznaje się do problemów z zadaszeniem dopiero po dociekliwych pytaniach redakcji, a nie z własnej inicjatywy, jest kpiną z mieszkańców. To my płacimy za te opóźnienia i brak profesjonalizmu. Skoro władza przypomina sobie o nas tylko przy przecinaniu wstęg, a milczy, gdy nadzór budowlany odmawia pozwoleń, to czas zapytać: czy ta ekipa w ogóle panuje nad miastem? Jako mieszkańcy nie musimy bezczynnie patrzeć na ten marazm. Jeśli brak transparentności stanie się normą, jedynym logicznym krokiem pozostanie referendum i odsunięcie osób, które ewidentnie nie radzą sobie z zarządzaniem naszym wspólnym mieniem. Limanowa zasługuje na gospodarza, a nie na urząd uprawiający politykę uników.
Panowie Przewodniczący, gratuluję rozmachu! Sala LDK pełna kobiet, atmosfera podniosła, a Panowie zaserwowali nam „minimalizm roku”. Dwa bukiety dla Pań Burmistrz na kilkaset obecnych kobiet? To logistyczny majstersztyk, choć wizerunkowo – totalny klops. Sięgając pamięcią wstecz, poprzednie władze jakoś potrafiły docenić każdą mieszkankę symbolicznym kwiatkiem. Widać nowa era w Limanowej to era oszczędności... ale tylko na gestach wobec kobiet. Na „ważne cele” i głupoty pieniądze w budżecie zawsze się znajdą, ale na goździka dla limanowianek zabrakło już fantazji. Szanowni Panowie Mordarski i Król, życzenia ze sceny są miłe, ale wręczanie kwiatów wyłącznie swoim szefowym na oczach całej sali to po prostu brak klasy. Następnym razem może złóżcie życzenia sami sobie przed lustrem – będzie jeszcze taniej i szybciej! Skoro sala była pełna, a kwiaty tylko dla wybranych, to zamiast miejskiego święta wyszła nam prywatka u P
Urzędnicza amnezja kontra "Głos z ambony" To, co wydarzyło się w limanowskiej bazylice, to publiczne wystawienie rachunku za arogancję władzy. Próba usunięcia wizerunku Matki Boskiej Bolesnej z symboli miasta pod płaszczykiem „wymogów heraldycznych” to albo skrajna naiwność, albo celowe odcinanie się od korzeni. Burmistrz i radni zapomnieli, że Limanowa to nie tylko punkt na mapie, ale ludzie i ich historia, nierozerwalnie związana z Sanktuarium. Robienie zadymy wokół sztandaru, który jest dla mieszkańców świętością, to szczyt niepotrzebnego uporu. Pytania kapelana o „czcigodnych rajców” uderzyły w punkt: jeśli władza boi się własnego herbu, to kogo tak naprawdę reprezentuje? Zamiast zajmować się realnymi problemami, radni zafundowali miastu światopoglądową wojenkę, którą na własne życzenie właśnie sromotnie przegrywają przy pełnej bazylice. To nie modernizacja, to wstyd i brak szacunku do własnej tożsamości.
Nie mieszaj do tego Koziej Wólki.
Cóż za fascynujący zbieg okoliczności! Ten wymóg „pięcioletniego stażu kierowniczego akurat w promocji” brzmi tak precyzyjnie, jakby był szyty na miarę u najlepszego krawca – i to z uwzględnieniem każdego centymetra w pasie konkretnego kandydata. Widać, że w Limanowej nie szukają po prostu dyrektora, lecz mitycznego herosa, który promocję ma w krwioobiegu od co najmniej pół dekady. A że z „Koziej Wólki” niosą się wieści o iskrzeniu na linii Władza–Jazonita? To pewnie tylko tarcie wynikające z dopasowywania tej idealnie skrojonej oferty. Pozostaje nam tylko podziwiać tę gimnastykę regulaminową – w końcu prawdziwa sztuka (również ta urzędnicza) wymaga odpowiedniej oprawy i... braku konkurencji, która mogłaby nie trafić w te jakże szerokie widełki.
@minior, a słowa szlachetne kolegi zza miedzy, które padły w Sejmie do Donalda Tuska: "kula w łeb"? No tak w pisie mają krótką pamięć Edward sìe wtedy nie chamował, to kolejny oderwany wasz kumpel.
Zamiast klasy i odpowiedzialności za słowo – mur obojętności. To wstyd, że starosta bierze w obronę zachowania, które w cywilizowanym samorządzie powinny kończyć się natychmiastową dymisją. Inwektywy to nie „poglądy”, to brak kultury, który uderza bezpośrednio w wizerunek Powiatu Limanowskiego i nasze wspólne interesy. Pamiętajcie samorządowcy mandatu nie dostaje się na zawsze. Wyborcy mają dobrą pamięć i przy urnach rozliczą zarówno brak klasy radnego, jak i parasol ochronny starosty.
Strach go obleciał...
Czy dzisiaj radni wreszcie odważą się odwołać Wojciecha Włodarczyka z funkcji etatowego członka zarządu? Mieszkańcy patrzą wam na ręce – tego tematu nie da się już zamieść pod dywan. Czekamy na czyny, nie na puste słowa!
Wychodzi na to, że lepiej pochować się w Koziej Wólce. Ciekawe, jakie to uczucie oszukać przeznaczenie i umrzeć dwa miesiące przed planowaną informacją. Znowu kapiszon. Wszystkie plagi już były. Co jeszcze, magistracie, nam dostarczysz, jak nie przed czasem, to i po czasie?